Dziesięć dni temu udostępniono zwiedzającym zrewitalizowane ruiny XIV-wiecznego zamku krzyżackiego w Szczytnie.
Sobotnia uroczystość otwarcia obiektu imponowała niezwykle bogatą i świetnie zorganizowaną oprawą plastyczno - estradową. Opisała ją w „Kurku”, przed tygodniem, Ewa Kułakowska, mnie zatem pozostaje jedynie pogratulować organizatorom, zwłaszcza ekipie Miejskiego Domu Kultury. Już po otwarciu wiele zaprzyjaźnionych osób zwróciło się do mnie o komentarz, odnośnie jakości i celowości wykonanych prac konserwatorskich. Moi rozmówcy mieli różnorodne opinie. Od całkowicie dyskwalifikujących odnowiony obiekt, jako atrakcję turystyczną, po pełne zachwytu ochy i achy. Nie czuję się powołany do szczegółowego recenzowania pracy moich kolegów architektów, ale osobiście jestem bardzo ZA. Aby wyjaśnić, dlaczego tak dobrze oceniam rewitalizację naszych ruin, pozwolę sobie najpierw wyjaśnić kilka podstawowych terminów i zasad obowiązujących przy konserwacji zbytków architektury.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Obowiązującym w Europie dokumentem, ustalającym owe zasady, jest tak zwana Karta Wenecka. Powstała w roku 1964, na międzynarodowym kongresie. Uczestniczyło w nim 24 przedstawicieli krajów Europy, wybitnych specjalistów, konserwatorów. W imieniu Polski podpisał ową kartę profesor Jan Zachwatowicz. Zanim wymienię obowiązujące przepisy, pozwolę sobie napisać o wspomnianym polskim profesorze. Jednym z największych, międzynarodowych, autorytetów w dziedzinie konserwacji zabytków.
Studiowałem architekturę w latach sześćdziesiątych. Pośród innych przedmiotów uczono nas także konserwacji obiektów architektonicznych. Szefem stosownej katedry był słynny już wówczas prof. Jan Zachwatowicz. W dniu, kiedy składał on swój podpis na Karcie Weneckiej, byłem jego studentem. Na drugim roku. Do profesora zapewne jeszcze wrócę, ale teraz kilka słów o podstawowych zasadach konserwacji. Najpierw wyjaśnię terminologię, czyli co to jest rewitalizacja, konserwacja, renowacja, rekonstrukcja, rewaloryzacja, czy też modernizacja. Rewitalizacja, to pojęcie ogólne. Oznacza po prostu ożywienie, przywrócenie do życia. Konserwacja to zahamowanie procesów destrukcyjnych. Utrwalenie substancji zabytku. Renowacja oznacza odświeżenie istniejącego obiektu dokładnie według dokumentacji. Bez żadnych zmian. Na przykład pomalowanie wnętrz, oczywiście w kolorze dotychczasowym, czy też uzupełnienie, wokół obiektu, elementów zieleni. Znacznie trudniejszą sprawą i bardziej kontrowersyjną jest rekonstrukcja, czyli odtworzenie zniszczonych fragmentów. W skrajnych sytuacjach może chodzić o cały obiekt (odbudowa). Karta Wenecka uważa rekonstrukcję za ostateczność. Podstawową zasadą rekonstrukcji jest tak zbudować uzupełnienia, aby były one zgodne z tym, co istniało niegdyś (wg dokumentów), ale jednocześnie tak, aby można było rozróżnić oryginalne fragmenty od dodanych współcześnie. W naszych ruinach przestrzegano tej zasady. Pewne powstałe uzupełnienia różnią się odcieniem użytej cegły. Teraz kilka słów odnośnie szczycieńskiej realizacji. Spora grupa moich rozmówców dziwowała się, skąd pomysł, aby zaprojektować takie „paskudne”, metalowe schodki oraz pochylnie, zamiast umieścić we wnętrzu jakieś romantyczne, drewniane podesty, bardziej pasujące do zamkowych ruin. Otóż takie rozwiązanie byłoby całkowicie sprzeczne z obowiązującą ideą Karty Weneckiej. Do podziwiania są wyłącznie zabytkowe ruiny. Schody i podesty mają być tylko „aparaturą” ułatwiającą zwiedzanie. Wstawioną do wnętrza dla wygody. I tak ma to wyglądać. Niedopuszczalne jest dodawanie do zabytku jakichś wymyślonych, pseudozabytkowych konstrukcji. To samo dotyczy kładki nad fosą. Tu przypomina mi się jeden z wykładów profesora Zachwatowicza, gdzie ową zasadę wytłumaczył nam mniej więcej tak: czy komuś przeszkadza dzisiaj współczesny telewizor we wnętrzu pokoju? Nawet, jeśli ten pokój jest umeblowany antykami. Dzisiaj już nie, ale kiedy w USA wyprodukowano pierwsze na świecie telewizory (1932 rok), to były one wbudowane w stylowe, drewniane, zamykane szafki. Inaczej „nie uchodziło”. Wracając do obiektu w Szczytnie. Dla wielu osób kontrowersyjnym wydaje się fragment piwnicy, w którym umieszczono zamykaną salkę wystawową. Jest to jakby duże, betonowe pudło wstawione między oryginalne ściany ruin. Stanowi wyraźnie odrębny obiekt, umieszczony wewnątrz ruin. Wielu zwiedzających razi widoczny betonowy strop, ale to też jest zamierzony sygnał, że ów fragment obiektu jest tylko wstawką w oryginalną strukturę zabytku.
Nie mam zamiaru nikogo przekonywać co do zasad wynikających z Karty Weneckiej. Tak, czy inaczej każdy ma własne poczucie estetyki. Co do rekonstrukcji, a zwłaszcza zakresu dopuszczalnej odbudowy, to środowisko naukowe wciąż jest nieco skłócone. Nawet pan profesor Zachwatowicz, sygnatariusz weneckiego dokumentu z roku 1964, podjął się, siedem lat później, rekonstrukcji Zamku Królewskiego w Warszawie. Mimo że właściwie chodziło o niemal pełną jego odbudowę. Dzisiaj w Warszawie trwa z kolei dyskusja o odbudowie Pałacu Saskiego. To już byłaby po prostu gigantyczna makieta. A jednak jej realizacja ma swoich zwolenników, co prawda nielicznych, także pośród naukowców. Pozostawiam zatem moich czytelników sam na sam z własnymi opiniami, a to co napisałem, to tylko kilka ogólnych, fachowych wyjaśnień.
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
