Burmistrz Szczytna Danuta Górska i wójt gminy Dźwierzuty Marianna Szydlik przed objęciem urzędów pracowały w szczycieńskim sanepidzie. Pierwsza zwolniła się stamtąd dopiero po ośmiu latach od wyboru na stanowisko w samorządzie, druga formalnie jest tam zatrudniona nadal, korzystając z urlopu bezpłatnego. Tymczasem przepisy zakazują łączenia funkcji wójta i burmistrza z pracą w administracji rządowej, w skład której wchodzi także inspekcja sanitarna.
OSIEM LAT NA URLOPIE
Wójtem i burmistrzem nie jest się przez całe życie. Nic więc dziwnego, że wielu samorządowców zabezpiecza sobie możliwość powrotu do pracy, którą wykonywali przed objęciem urzędów. Najczęściej na czas ich sprawowania biorą urlopy bezpłatne w swoich miejscach zatrudnienia. Nie we wszystkich przypadkach taka praktyka jest zgodna z prawem. Ustawa o samorządzie gminnym zakazuje łączenia funkcji wójtów i burmistrzów z zatrudnieniem w administracji rządowej. Do jej organów należy m.in. inspekcja sanitarna. To właśnie w sanepidzie przed objęciem funkcji w samorządach pracowały burmistrz Szczytna Danuta Górska oraz wójt gminy Dźwierzuty Marianna Szydlik.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
TRZEBA SIĘ ZABEZPIECZYĆ
Z kolei wójt Marianna Szydlik nadal pozostaje w stosunku pracy z sanepidem. Od wyborów w 2014 r. korzysta z urlopu bezpłatnego. Uważa jednak, że nie łamie w ten sposób prawa. – Będąc na urlopie bezpłatnym nie świadczę pracy na rzecz mojego zakładu i nie otrzymuję wynagrodzenia – mówi Szydlik. – Jestem jakby oddelegowana do pracy w Urzędzie Gminy – dodaje wójt. Czy jednak, dla czystości sprawy, nie powinna zwolnić się z sanepidu? – Każdy logicznie myślący człowiek zabezpiecza sobie drogę powrotu do pracy w sytuacji, kiedy może nie zostać wybrany na kolejną kadencję, a ma na utrzymaniu rodzinę – odpowiada wójt.
ODMIENNE PODEJŚCIE
Całkiem odmienne stanowisko w tej sprawie prezentuje wójt gminy Jedwabno Sławomir Ambroziak, z wykształcenia prawnik. Przed wyborami także był zatrudniony w organie administracji rządowej – w Izbie Skarbowej w Olsztynie. – Gdy zostałem wójtem, definitywnie rozwiązałem umowę o pracę – mówi Ambroziak. Dlaczego, wzorem swoich koleżanek ze Szczytna i Dźwierzut, nie wziął urlopu bezpłatnego? – Bo wtedy nadal trwałby mój stosunek pracy z Izbą Skarbową, a tego zakazują przepisy ustawy o samorządzie gminnym – odpowiada wójt, dodając, że nie ma znaczenia to, że w czasie urlopu bezpłatnego nie świadczy się pracy ani nie pobiera wynagrodzenia.
Na części etatu w Urzędzie Wojewódzkim przed objęciem stanowiska pracował włodarz gminy Szczytno Sławomir Wojciechowski. – Jak przeszedłem do Urzędu Gminy, to rozwiązałem umowę o pracę – informuje wójt.
NIEJASNA SYTUACJA
Czy burmistrz Szczytna i wójt gminy Dźwierzuty mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności?
Komisarz wyborczy w Olsztynie sędzia Rafał Malarski tłumaczy, że sytuacje obu pań są różne. - Jeśli chodzi o burmistrz Szczytna, to jej ten problem nie dotyczy, bo stosunek pracy z sanepidem rozwiązała we właściwym terminie – mówi komisarz. - To, co się działo przed grudniem 2014 r. jest poza obszarem naszego zainteresowania – dodaje. Nie wyklucza natomiast podjęcia kroków prawnych wobec wójt Dźwierzut. Uzależnia je jednak od rozstrzygnięcia sądu administracyjnego w bliźniaczej sprawie dotyczącej innego włodarza. Komisarz Malarski przyznaje, że pod względem prawnym cała sytuacja jest niejasna. - Dzisiejsze stanowisko Państwowej Komisji Wyborczej mówi jasno, że przebywanie na urlopie bezpłatnym jest równoznaczne z zatrudnieniem. Kiedy jednak odbywały się ostatnie wybory, panował zupełnie odmienny pogląd wyrażony w komentarzu do Kodeksu wyborczego. Panuje tu pewien zamęt – przyznaje.
Ewa Kułakowska
Przypadek burmistrza Chęcin
W sierpniu ub.r. komisarz wyborczy wygasił mandat burmistrza Chęcin w woj. świętokrzyskim. Powodem było złamanie zakazu łączenia funkcji gospodarza gminy z zatrudnieniem w administracji rządowej. Burmistrz przebywał na urlopie bezpłatnym w świętokrzyskim oddziale Państwowego Instytutu Geologicznego w Kielcach. Był to już czwarty taki przypadek w województwie. Wcześniej z tych samych powodów komisarz wyborczy wygasił mandat burmistrzowi Bodzentyna, wójtom gmin Górna i Słupi Koneckiej.
Burmistrz Chęcin zaskarżył decyzję komisarza do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach. Ten przyznał mu rację, uznając, że prawo do wygaszenia mandatu włodarza ma jedynie Rada Gminy. Sąd nie wypowiadał się natomiast co do tego, czy burmistrz naruszył przepis ustawy o samorządzie gminnym. {/akeebasubs}
