Miasto rezygnuje z pobierania podatku za psa. Od czasu, kiedy lekarze weterynarii przestali przekazywać do urzędu wykazy zaszczepionych przeciw wściekliźnie czworonogów, wpływy z tej daniny do budżetu znacząco się zmniejszyły.

Podczas czwartkowej sesji (27 października) radni miejscy zajmą się projektem uchwały znoszącej podatek od posiadania psa. Jego wysokość pozostaje na tym samym poziomie już od lat i wynosi 35 zł rocznie za jednego czworonoga. W rzeczywistości płaci go jednak niewielu właścicieli. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Podatek ten przynosi nam niewielkie dochody, rzędu 15 tys. zł rocznie – informuje skarbnik miasta Alina Gajkowska. Jak tłumaczy, wynika to po części z tego, że miasto nie ma narzędzi, które zmuszałyby posiadaczy psów do ich rejestracji. Stało się tak od momentu, kiedy lekarze weterynarii przestali przekazywać do urzędu wykazy zaszczepionych przeciw wściekliźnie czworonogów. To z kolei pokłosie wejścia w życie przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. - Procedura odnalezienia właściciela i wyegzekwowania podatku powoduje to, że należałoby tę opłatę podnieść o ok. 50 zł, a to z kolei mogłoby spowodować większe zaległości niż wpływy do budżetu – wyjaśnia skarbnik.

Rezygnację z pobierania podatku za psa pozytywnie ocenia prezes szczycieńskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami Irena Dobryłko. - To bardzo dobry ruch – uważa. Przypomina, że opłata z tego tytułu jest obecnie jednym z warunków uzyskania dofinansowania do kastracji i sterylizacji psów. - Niektórych mieszkańców, zwłaszcza tych o niskich dochodach, to zniechęcało – mówi prezes.

(ew){/akeebasubs}