W Pasymiu odbyły się tradycyjne zawody wędkarskie, na które organizatorzy zaprosili całe rodziny. Z podobno bezrybnego jeziora Kalwa najlepsi wędkarze wyciągnęli ku zdumieniu kibiców i organizatorów po siedem i więcej kilogramów ryb!
Zawody ściągnęły prawie pół setki moczykijów i jak przystało na imprezę wędkarską, w trakcie zmagań serwowano wyroby z ryb, m. in. smakowite flaczki z lina oraz smażonego karpia w zalewie octowej (oba specjały wyprodukowane zostały przez Kompanię Mazurską „Pasym”). Nie zabrakło też grochówki oraz kiełbasek z grilla, a na najmłodszych czekały konkursy plastyczne i połów rybek w plastikowym zbiorniczku. W tym roku pojawił się nowy podmiot, chętny do współorganizowania zawodów i szerszej współpracy z władzami Pasymia – Lokalna Grupa Rybacka Pojezierze Olsztyńskie, którą reprezentował prezes Tomasz Piłat. O tym, że jezioro Kalwa nie jest zbyt rybne, mimo intensywnych zarybień dokonywanych co roku przez Kompanię Mazurską „Pasym” mówił jej szef Henryk Kalinka. Tymczasem, ku zaskoczeniu organizatorów, w podobno bezrybnym jeziorze czołowi wędkarze wyłowili pokaźne ilości ryb.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zwycięzcą zawodów został Marek Zieliński, którego łupem padło prawie osiem kilko ryb różnych gatunków, a drugie miejsce zdobył Piotr Michalski (7,3 kg), który złowił też największy okaz zawodów - ważącego 400 g lina. Trzeci był Zdzisław Pielecki. W osobnej klasyfikacji na najmłodszego wędkarza pierwsze miejsce zdobył 4-letni Krystian Goldon.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
