Do dawnej stacyjki w Ochódnie można dotrzeć już nie pociągiem, ale rowerem. To właśnie w tej miejscowości miało miejsce uroczyste otwarcie pierwszego odcinka ścieżki rowerowej biegnącego po zlikwidowanej linii kolejowej do Biskupca. Kolejny etap inwestycji, obejmujący teren gminy Dźwierzuty, ma być zrealizowany w ciągu dwóch lat.
NA ROWERACH, HULAJNOGACH I PIESZO
Na ten dzień czekało zapewne wielu miłośników aktywnego spędzania czasu. W niedzielę 10 listopada, w pobliżu dawnej stacyjki PKP, odbyło się uroczyste otwarcie pierwszego, liczącego 8,1 km odcinka ścieżki „Rowerem po kolei” biegnącego od Szczytna do Ochódna po zlikwidowanej linii kolejowej do Biskupca. Mimo obaw organizatorów związanych z niekorzystną aurą, imprezie towarzyszyła wysoka frekwencja. Znaczna część osób dotarła do Ochódna rowerami, ale byli też tacy, którzy zdecydowali się na pieszą wędrówkę.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
PODZIĘKOWANIA OD STAROSTY
Zanim doszło do symbolicznego przecięcia wstęgi, starosta Jarosław Matłach dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do zrealizowania inwestycji. W dowód wdzięczności najbardziej zasłużonym założył pamiątkowe koszulki z numerami. Tę z nr 1 otrzymał Mirosław Głażewski, właściciel Zakładu Usług Transportowych w Szczytnie, wykonawca inwestycji. Jego wyłonienie nie było łatwe. Dwa pierwsze przetargi unieważniono, bo zgłaszane oferty znacznie przewyższały zaplanowaną na ten cel kwotę. Koszulka z nr 2 powędrowała do radnego powiatowego Marcina Nowocińskiego, wicestarosty w poprzedniej kadencji, do którego obowiązków należało nadzorowanie inwestycji. T-shirt oznaczony trójką założyła członkini Zarządu Województwa Warmińsko – Mazurskiego Sylwia Jaskulska. Reprezentowany przez nią samorząd wojewódzki dofinansował zadanie kwotą blisko 1 mln złotych. W sumie pierwszy etap inwestycji pochłonął 3 mln złotych.
Uczestnicy imprezy mogli wpisać się do pamiątkowej księgi oraz wziąć udział w losowaniu odblasków oraz innych rowerowych gadżetów. Na zmarzniętych czekał ciepły posiłek i napoje.
DREZYNY NIE WYPALIŁY, ROWERY – TAK
Otwarcie ścieżki miało miejsce niemal dokładnie 110 lat od oddania do użytku linii kolejowej do Biskupca. Pociągi kursowały po niej do 1 stycznia 1994 r., kiedy to ruch na tej trasie zawieszono. W ciągu minionych lat pojawiały się różne pomysły na turystyczne wykorzystanie tego atrakcyjnie położonego odcinka. Jednym z nich było uruchomienie tu szlaku drezynowego, w co bardzo zaangażował się obecny sekretarz miasta Szczytna Lucjan Wołos. Podjęto nawet pewne działania w kierunku opracowania koncepcji przedsięwzięcia, ale ostatecznie nic z tego wyszło. Temat na nowo podjęły władze powiatu, planując budowę na nieczynnej linii ścieżki rowerowej. Przygotowania do realizacji inwestycji trwały od 2015 r. Oddany do użytku odcinek to dopiero pierwszy etap zadania obejmujący teren miasta i gminy Szczytno. Do wykonania został najdłuższy przebiegający przez powiat szczycieński fragment ścieżki znajdujący się na terenie gminy Dźwierzuty. Liczy on ponad 20 kilometrów. Na jego budowę udało się pozyskać ponad 2 mln zł z programu współpracy transgranicznej Polska – Rosja. – Po nowym roku będziemy już ogłaszać przetargi na wyłonienie wykonawcy – zapowiada starosta Jarosław Matłach, dodając, że ten etap inwestycji będzie realizowany wspólnie z gminą Dźwierzuty. Budowa tego odcinka ma potrwać dwa lata. – Od możliwości finansowych zależy, czy ścieżka ta będzie tak jak na trasie do Ochódna asfaltowa, czy szutrowa – mówi starosta. Przy okazji zdradza, że przed oficjalnym otwarciem pierwszej części ścieżki odbywał nią wielokrotnie przejażdżki rowerowe. – Dzięki temu poznałem tu wielu ludzi. Jak teraz tędy jadę, to sobie machamy, bo jesteśmy już znajomymi. I to jest największa wartość tej inwestycji – podsumowuje Jarosław Matłach.
KAŻDY ZNAJDZIE TU COŚ DLA SIEBIE
Pod wrażeniem nowo otwartego odcinka ścieżki byli też uczestnicy uroczystości. – Ścieżka jest super i biegnie przez atrakcyjny teren – chwali Ryszard Dąbrowski, członek drużyny rowerowej „Kręcioły”. – Teraz czekamy na więcej, czyli na otwarcie trasy w Biskupcu – dodaje. Jedyny mankament, na który zwraca uwagę, stanowi zrujnowany, zabytkowy budynek stacyjki w Ochódnie. – Przydałoby się w przyszłości jakoś ją zagospodarować, być może nawet na potrzeby użytkowników ścieżki – podpowiada pan Ryszard. – A jeśli nie, to należy przynajmniej trochę poprawić wygląd tego budynku, bo na razie prezentuje się obciachowo – zauważa nasz rozmówca.
Pochwał ścieżce i jej wykonawcy nie szczędzi miłośniczka aktywnego spędzania czasu, Halina Biziuk. Na niedzielne otwarcie przyszła na kijkach. – Ta ścieżk a to spełnienie moich marzeń. Tyle lat czekałam na to, aby nikt na mnie nie trąbił i nie dzwonił, żebym mogła podziwiać w spokoju te piękne mazurskie klimaty i widoki – nie kryje zachwytu pani Halina. Zdradza nam, że z utęsknieniem czeka na pierwszy śnieg, aby założyć biegówki i pomykać ścieżką w zimowej scenerii. – Z tej trasy można korzystać cały rok. Każdy znajdzie tu coś dla siebie – rowerzyści, rolkarze, osoby uprawiające nordic walking i narciarze – wylicza. – Ruch przedłuża nam życie. Im częściej będziemy na tej ścieżce, tym rzadziej będziemy odwiedzać apteki i lekarzy – podsumowuje pani Halina.
(ew){/akeebasubs}
