Wzrost kosztów budowy bloku powstającego na ul. Sobieszczańskiego w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej spowodował spadek zainteresowania potencjalnych najemców. Miasto wciąż prowadzi nabór chętnych, ale w tej chwili jest ich tylko dziewięciu na osiemnaście mieszkań. - Mieszkańcy, którzy początkowo byli zainteresowani tym programem, dziś są nim rozczarowani – mówi przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Łachacz.

Rozczarowani SIM-em
Budowa bloku na ul. Sobieszczańskiego postępuje, ale wciąż nie wiadomo, kto w nim zamieszka

Wciąż nie udało się skompletować najemców powstającego na ul. Sobieszczańskiego w Szczytnie bloku budowanego w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej. Od września ubiegłego roku miasto prowadzi nabór chętnych, ale tych wciąż brakuje. Obecnie jest ich tylko dziewięciu. W związku z tym nabór został rozszerzony także o osoby spoza Szczytna. O przyczyny spadku zainteresowania najmem lokali pytał podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej jej przewodniczący Tomasz Łachacz.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Wiceburmistrz Ilona Bańkowska jako główny powód podaje wzrost kosztów budowy bloku. Początkowy kosztorys wskazywał, że inwestycja zamknie się w kwocie 4,5 mln złotych. Zgodnie z założeniami programu, najemcy mają obowiązek partycypować w kosztach budowy w wysokości 20%. Przy szacowanej początkowo kwocie, w przypadku mieszkania jednopokojowego wkład taki wyniósłby 30 tys. zł, dwupokojowego – 50 tys. zł, a trzypokojowego – 70 tys. złotych.

Po przetargu na wyłonienie wykonawcy bloku okazało się, że jego budowa będzie znacznie droższa i pochłonie 6,5 mln złotych. To automatycznie przełożyło się na podniesienie wymaganych wkładów. I tak za mieszkanie jednopokojowe przyszły najemca musiałby wpłacić średnio 53 tys. zł, dwupokojowe – 73 tys. zł, a trzypokojowe – 90 tys. złotych. Czynsz, w który wliczany byłby kredyt na budowę, wzrósłby z ok. 17 zł/m2 do ok. 22 zł/m2. - Te czynniki spowodowały, że z 16 chętnych na początku, część zrezygnowała – wyjaśnia wiceburmistrz.

Przewodniczący Łachacz, powołując się na swoje rozmowy z osobami zainteresowanymi początkowo udziałem w programie, przyznaje, że dziś są one nim rozczarowane. - Doszły one do wniosku, że summa summarum mieszkanie na wolnym rynku jest tańsze, a nie takie było przecież założenie – podsumowuje szef rady.

(ew){/akeebasubs}