Syn Alicji Kowalskiej z Łuki w gminie Rozogi, podobnie jak większość dzieci z tej miejscowości, uczęszcza do szkoły w Lipowcu, w gminie Szczytno. Choć na koniec roku osiągnął wysoką średnią ocen, to nie otrzyma nagrody wójta. Powodem jest miejsce zamieszkania.

Rozczarowanie zamiast nagrody
Mama Antka, Alicja Kowalska, jest dumna z osiągnięć syna. Radość z jego wysokiej średniej obojgu psuje jednak to, że choć zasłużył na nagrodę, to jej nie dostanie

DYSKRYMINACJA ZA MIEJSCE ZAMIESZKANIA

Od dawien dawna dzieci z miejscowości Łuka w gminie Rozogi, uczęszczają do szkoły w Lipowcu, na terenie gminy Szczytno. Tak było nawet w czasach przed reformą samorządową, kiedy Rozogi należały do innego województwa. Powód jest prosty. Odległość z Łuki do Lipowca to zaledwie 4 km, a do stolicy gminy, w której leży ta wieś – ok. 20 km. Jak się okazuje, sytuacja ta rodzi przykre komplikacje. Na własnej skórze przekonał się o tym Antek Kowalski, mieszkający w Łuce uczeń szkoły w Lipowcu. Na koniec roku szkolnego osiągnął średnią 5,45 i ocenę wzorową z zachowania. Tak dobre wyniki w nauce kwalifikowałyby go do nagrody wójta gminy Szczytno. Chłopiec jednak jej nie dostanie, bo mieszka w gminie Rozogi. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Syn jest tym mocno rozczarowany. Z całej szkoły tylko on z tak wysoką średnią nie dostał nagrody – ubolewa mama Antka, Alicja Kowalska. - Z jednej strony rozumiem politykę gminy Szczytno, ale z drugiej boli mnie to, bo przecież syn pracuje na wyniki szkoły w Lipowcu – dodaje pani Alicja. Mama ucznia interweniowała w tej sprawie zarówno w Urzędzie Gminy Rozogi, jak i Szczytno. Nic jednak nie wskórała. Ma też żal do rozoskiego samorządu, który, jej zadaniem, powinien uchwalić program wspierania uzdolnionych dzieci i młodzieży podobny do tego, który obowiązuje u sąsiadów. Na to jednak się nie zanosi.

MAJĄ INNE ZASADY

W gminie Rozogi obowiązują zupełnie odmienne zasady premiowania prymusów. - U nas nagrodę dostaje tylko jeden uczeń z każdej szkoły z najwyższą średnią – tłumaczy wójt gminy Rozogi Zbigniew Kudrzycki. Jego zdaniem to powoduje, że nagroda ma wyższą rangę. - To jak jak w mistrzostwach świata czy na olimpiadzie. Pamiętamy tylko mistrza albo złotego medalistę, a nie tego, kto zajął czwarte miejsce – porównuje wójt. Przy okazji zauważa, że syn pani Alicji pracuje na pozytywny wizerunek szkoły w Lipowcu. - Reprezentuje tym samym gminę Szczytno w konkursach przedmiotowych, artystycznych i zawodach sportowych. Ja bym nie rozgraniczał tego, gdzie kto mieszka – podkreśla wójt, deklarując, że będzie w tej sprawie prowadził rozmowy z władzami sąsiedniego samorządu.

MUSIMY DBAĆ O NASZYCH MIESZKAŃCÓW

Co na to przedstawiciele gminy Szczytno? - Przymierzaliśmy się do projektu uchwały uwzględniającego dzieci, które nie są naszymi mieszkańcami. Po konsultacjach z prawnikami i nadzorem wojewody okazało się jednak, że byłaby ona niezgodna z prawem, bo zadaniem samorządu jest zaspokajanie potrzeb swoich mieszkańców – tłumaczy Mariusz Drężek odpowiedzialny za oświatę w Urzędzie Gminy Szczytno. Przyznawanie nagród dzieciom spoza terenu gminy byłoby według niego naruszeniem tej zasady. Podobna sytuacja ma miejsce w szkole w Szymanach. W niej uczy się wiele dzieci z Szymanek położonych w gminie Wielbark. Jak informuje Mariusz Drężek, tam problem został rozwiązany. - Wielbark stworzył regulamin nagradzania podobny do naszego i uczniowie z Szymanek dostają nagrody – podpowiada możliwe rozwiązanie władzom gminy Rozogi.

(ew){/akeebasubs}