Upamiętniający „utrwalaczy władzy ludowej” pomnik w Kocie został zdemontowany. Po interwencji wojewody zrobił to jeden z prywatnych współwłaścicieli posesji, na której znajdował się obiekt.

Rozebrali pomnik
Po pomniku w Kocie prawie nie ma już śladu

Postawiony w 1962 r. pomnik w Kocie upamiętniał zabitych przez oddział żołnierzy podziemia antykomunistycznego milicjanta, ubeka oraz 22-letnią działaczkę ZMW Łucję Anatolak. Zgodnie z ustawą o zakazie funkcjonowania w przestrzeni publicznej symboli komunizmu, musiał zostać zdemontowany. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Tu pojawił się jednak problem, bo okazało się, że stoi on na prywatnej posesji, do której prawa ma aż 19 spadkobierców. Wojewoda chciał, aby o konieczności likwidacji pomnika do 31 marca poinformował ich wójt gminy Jedwabno. Ten jednak odmówił, tłumacząc, że ustawa nie daje mu takich kompetencji. Ostatecznie pisma do współwłaścicieli działki skierował Urząd Wojewódzki. Skutek był natychmiastowy. Jeden ze spadkobierców, mieszkający w Kocie, zdemontował pomnik, usuwając z niego budzącą kontrowersje tablicę. - Nie mam pojęcia, co się z nią stało – mówi sołtys Kota Piotr Raniszewski, informując, że po pomniku został tylko fundament. - Sam się nie spodziewałem, że jego demontaż nastąpi tak szybko – dodaje. Tak błyskawiczna reakcja to zapewne skutek tego, że koszty likwidacji pomników gloryfikujących miniony ustrój do końca marca prowadzone są na koszt państwa. Usunięcie ich po tym terminie powoduje, że skutki finansowe spadają na właścicieli gruntów.

Z naszych informacji wynika, że zlikwidowany został także pomnik w Piduniu usunięty przez Nadleśnictwo Szczytno, gdyż był położony na terenie Lasów Państwowych.

(ew){/akeebasubs}