Przed tygodniem pisaliśmy o kłopotach mieszkańców ul. Grunwaldzkiej

w Świętajnie skarżących się na uciążliwe transporty materiałów potrzebnych do budowy lotniska w Szymanach. Te same problemy mają również szczytnianie mieszkający obok biegnących przez miasto dróg krajowych. Tymczasem władze samorządowe, oprócz apeli o cierpliwość, niewiele

mogą wskórać, aby zaradzić niedogodnościom.

Rozjechane miasto

KŁOPOT W ŚWIĘTAJNIE, KŁOPOT W SZCZYTNIE

Państwo Irena i Romuald Marmuccy mieszkają w bloku przy ul. Warszawskiej w Szczytnie. Zarówno oni, jak i ich sąsiedzi, od kilku dni przeżywają koszmar podobny do tego, z którym borykają się opisywani przez nas przed tygodniem mieszkańcy ul. Grunwaldzkiej w Świętajnie. Po i tak już obleganej przez tiry drodze krajowej biegnącej obok ich bloku, w ostatnim czasie jeżdżą kolumny ciężarówek wyładowanych materiałami potrzebnymi do budowy lotniska w Szymanach . - Kursują tak średnio co półtorej godziny po kilka samochodów – mówi pan Romuald. Jednego dnia tylko między godziną 16.30 a 17.00 jego żona naliczyła aż … 24 tirów. Oprócz transportów na lotnisko ul. Warszawską przemieszcza się mnóstwo ciężkich pojazdów, m.in. cysterny przewożące mleko, pojazdy załadowane dłużycą oraz ciężarówki ze słomą zmierzające do zakładu wytwarzającego podłoże w Kołodziejowym Grądzie.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Poza hałasem transporty te powodują także zagrożenie dla innych kierujących i pieszych – uważa mieszkaniec ul. Warszawskiej. Dziwi się, że ciężarówki nie przemieszczają się niedawno oddaną do użytku tzw. małą obwodnicą. - Po to chyba została wybudowana, żeby odciążyć centrum miasta – mówi pan Romuald.

NIE MAŁĄ OBWODNICĄ

Jak się jednak okazuje, w ostatnich dniach do Urzędu Miejskiego docierały skargi od mieszkańców ulic położonych właśnie obok małej obwodnicy, a zawłaszcza ul. Moniuszki. - Prosili, żeby kierowcy nie jeździli tamtędy, tylko drogami krajowymi – mówi wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk. W związku z tym miasto wystąpiło do firmy transportowej z prośbą o to, aby przewóz materiałów budowlanych do Szyman był mniej uciążliwy. Nic więcej zrobić jednak nie może. - Obie drogi są publiczne i nie sposób postawić na nich znaków zakazu – przekonuje wiceburmistrz. Przyznaje, że transporty odbywające się małą obwodnicą, a szczególnie ul. Moniuszki, powodowały zniszczenia na niedawno oddanej przez miasto drodze. - Jest tam ciasny zakręt i samochody, nie wyrabiając się, najeżdżały na krawężniki i chodniki, powodując uszkodzenia. Dlatego miasto woli, aby ciężarówki przemieszczały się po drogach krajowych.

UZBROIĆ SIĘ W CIERPLIWOŚĆ

Co w tej sytuacji władze radzą mieszkańcom Szczytna skarżącym się na uciążliwości? - Dowóz materiałów na lotnisko nie potrwa długo. To chwilowe niedogodności i trzeba uzbroić się w cierpliwość – mówi wiceburmistrz. Dodaje, że gdy powstanie już lotnisko, wówczas wróci temat budowy tzw. dużej obwodnicy, która zdecydowanie odciążyłaby centrum Szczytna. Do tej pory, jak zauważa, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podchodziła do inwestycji ostrożnie, nie wierząc do końca, że port w Szymanach zostanie wybudowany.

Tłumaczenia wiceburmistrza nie przekonują mieszkańców. - Nie rozumiem, po co miasto budowało małą obwodnicę, skoro nie mogą nią jeździć ciężarówki – dziwi się Romuald Marmucki. Dodaje, że władzom łatwo apelować o cierpliwość, podczas gdy to zwykli ludzie muszą znosić niemal pod swoimi oknami ciężki transport. - Przecież tu chodzi o nasze życie i nasz spokój. Jego brak mocno przekłada się przecież na samopoczucie – nie kryje irytacji mieszkaniec.

Ewa Kułakowska

{/akeebasubs}