Od kilku tygodni trwają prace przy przebudowie drogi prowadzącej na cmentarz w Spychowie. Przyległy do jezdni chodnik został rozebrany, a końca prac nie widać. Mieszkańcy obawiają się, że tak już zostanie do Wszystkich Świętych. Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych nie ma dla nich dobrych wieści.

Rozkopany chodnik
Czy roboty musiały wypaść akurat na Wszystkich Świętych? - Musimy się wyrobić z inwestycją do końca roku – tłumaczy dyrektor ZDP Bogdan Nowak

W Spychowie trwa przebudowa liczącego 1,2 kilometra odcinka drogi prowadzącego na miejscowy cmentarz komunalny. Inwestycja jest jednym z etapów zaplanowanej na kilka lat modernizacji drogi powiatowej Świętajno „krzyżówki” - Spychowo. Roboty rozpoczęto od rozebrania chodnika. To wzbudziło niepokój mieszkańców, bo zbliża się 1 listopada, okres, w którym masowo podążają na groby swoich bliskich. - Jak tam teraz dojść, skoro wszystko rozgrzebane, a na placu budowy nic się nie dzieje – alarmuje radna ze Spychowa Sabina Gutowska.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Wójt Alicja Kołakowska tłumaczy, że gmina ma w tej sytuacji niewiele do powiedzenia. Inwestycja jest realizowana przez samorząd powiatowy. Dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych nie ma dobrych informacji. Wkrótce bowiem utrudnienia będą jeszcze większe, bo na tym odcinku zostanie zamknięta cała droga, a kierowcom wskazany będzie objazd przez Rozogi. Na razie piesi mogą dojść do cmentarza po wydzielonym pasie na jezdni, potem już tylko pobliską drogą polną.

Czy roboty musiały przypaść akurat na Wszystkich Świętych? - Nie mieliśmy na to wpływu – odpowiada Nowak. - Musimy wyrobić się z inwestycją do końca tego roku, bo w przeciwnym razie przepadnie nam dofinansowanie. A decyzja o tym, że je otrzymamy zapadła dopiero w maju.

Wójt Alicję Kołakowską i mieszkańców Spychowa dziwi, czemu w ramach przebudowy drogi wymieniany jest chodnik, który był budowany stosunkowo niedawno, bo za rządów poprzedniego wójta Janusza Pabicha. Okazuje się, że sporządzona dokumentacja zmienia rzędne jezdni, co powoduje, że warstwa ziemi musi być zdjęta na głębokość 50 cm. W tej sytuacji nastąpiłoby obsunięcie się przyległych krawężników i chodnika. - Te materiały zostaną w 70% wykorzystane przy kładzeniu nowej nawierzchni – zapewnia dyrektor Nowak.

(pul){/akeebasubs}