Dni i Noce były najdroższą spośród wszystkich letnich imprez organizowanych w Szczytnie. Pochłonęły 434 tys. złotych, z czego blisko połowę stanowiły honoraria artystów. Tymczasem uwagi do artystycznego kształtu święta miasta ma także były dyrektor Miejskiego Domu Kultury.

Rozliczanie Dni i Nocy

IMPREZY ZA PONAD PÓŁ MILIONA

Wszystkie wydarzenia finansowane i realizowane przez Miejski Dom Kultury w Szczytnie w ramach „Letniego Grania” kosztowały ponad 620 tys. złotych. Były to: transmisje meczów Euro 2012, koncert operetkowy, Spotkania Zamkowe - „Śpiewajmy poezję”, Dni i Noce, święto kartoflaka, koncert reaggae, kino letnie, występ Teatru Broadway oraz kabareton. Z poniesionych kosztów zwróciła się niespełna 1/3 – przychody sięgnęły 186,4 tys. złotych. Wpływy ze sponsoringu wyniosły ponad 61,4 tys. złotych. Więcej uzyskano z wynajmu powierzchni pod stoiska reklamowe, handlowe, piwne oraz wesołe miasteczko – 69,5 tys. złotych. Z biletów do kasy MDK-u wpłynęło 24,4 tys. złotych.

Najdroższą ze wszystkich letnich imprez były jak co roku Dni i Noce – Szczytno 2012. Pochłonęły one 434 tys. zł, z czego blisko połowę, bo aż 214,5 tys. stanowiły gaże wykonawców. To dużo, biorąc pod uwagę, że gwiazd naprawdę dużego formatu podczas imprezy raczej nie było. Pozostałe znaczące wydatki związane ze świętem grodu to m.in.: wynajem techniki estradowej (34,4 tys. zł), ochrona (29 tys. zł), gastronomia (25,8 tys. zł), hotele (21,2 tys. zł), opłata dla ZAIKS-u (18,4 tys. zł).

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

KLENCZON DAWAŁ MARKĘ

Święto grodu, o czym wielokrotnie już pisaliśmy, spotyka się z coraz ostrzejszą krytyką. Przeciwnicy obowiązującej formuły uważają, że bardziej przypomina ona ludowy festyn niż wydarzenie kulturalno-rozrywkowe skutecznie promujące Szczytno. W gronie krytyków są przedstawiciele środowisk artystycznych, niedawno na ten temat wypowiedział się m.in. znany scenarzysta filmowy mieszkający w Spychowie, Michał Szczerbic. Władze miasta bronią jednak obecnego kształtu imprezy twierdząc, że wysoka frekwencja najlepiej świadczy o jej wartości. Wiele uwag dotyczy także stopniowego odchodzenia od wątków związanych z Krzysztofem Klenczonem. Wyraża je również były dyrektor Miejskiego Domu Kultury, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, Klaudiusz Woźniak. - Kiedy Dni i Noce były połączone z festiwalem klenczonowskim, te dwie imprezy się napędzały. Pierwsza zapewniała frekwencję, druga dawała markę – twierdzi Woźniak, zauważając jednocześnie, że zwiększa się wkład finansowy miasta w organizację imprezy, a zmniejsza udział sponsorów, co może wynikać właśnie z braku „znaku rozpoznawczego” wydarzenia.

COŚ W ZAMIAN

Zdaniem wiceprzewodniczącego rady, skoro zrezygnowano z wątków związanych z Klenczonem podczas święta grodu, powinno się zaoferować coś w zamian. Tymczasem impreza mająca upamiętniać lidera Czerwonych Gitar i Trzech Koron, czyli Big Bit Feta, w tym roku zakończyła się frekwencyjną klapą. - A przecież powinno to być wydarzenie prestiżowe – zauważa były dyrektor MDK-u.

Jego następca, Piotr Filipowicz potwierdza, że to właśnie Big Bit Feta miała wypełnić lukę po tym, jak zrezygnowano z konkursu klenczonowskiego podczas Dni i Nocy. Według niego za jej niepowodzenie należy winić niefortunny termin. Impreza odbyła się w kwietniu, a nie, jak dotychczas, w sezonie letnim. Stało się tak ze względu na organizacje na pl. Juranda transmisji z Euro. Szef domu kultury liczy jednak na to, że Big Bit Feta nadal będzie obecna w kalendarzu miejskich imprez. - Big bit staje się znów popularny, pojawiają się nowe zespoły nawiązujące stylem do muzyki lat 60. i 70. - mówi Filipowicz. Podkreśla jednak, że organizatorzy nie chcą w 100% sięgać tylko po twórczość Klenczona.

- To oznaczałoby wałkowanie w nieskończoność istniejących propozycji muzycznych – twierdzi dyrektor, przyznając jednocześnie, że jest problem z namawianiem młodych zespołów do grania piosenek związanego ze Szczytnem muzyka. Woźniak zapewnia, że nie chodzi o to, by wypełniać imprezę tylko utworami Klenczona, lecz szerzej nawiązywać do nurtu muzyki lat 60. i 70. Przypomina, że tak było dawniej podczas sobotniego koncertu Dni i Nocy.

(ew)

{/akeebasubs}