W minioną niedzielę swoje święto plonów obchodzili gospodarze z gminy Rozogi, która jest najbardziej rolniczą w powiecie szczycieńskim. Nie zabrakło odwołań do tradycji, ale i zabawy do późnych godzin. Na wysokości zadania stanęły również sołectwa, koła gospodyń wiejskich i koła łowieckie, przygotowując stoiska uginające się pod ciężarem swojskich dań.
TO NIE ZAWÓD, TO POWOŁANIE
Dożynkowy maraton w powiecie szczycieńskim powoli zbliża się do mety. W minioną niedzielę zakończenie żniw świętowano w gminie Rozogi. Choć na jej terenie brakuje żyznych gleb, to jednak jest tu najwięcej rolników w powiecie. Uroczystości rozpoczęła msza dziękczynna w miejscowym kościele, po niej dożynkowy korowód z wieńcem wykonanym przez sołectwo Orzeszki przemaszerował do amfiteatru. Tu, przy akompaniamencie zespołu Kurpie z Rozóg, starostwie dożynek Teresaa Chrostek i Kazimierz Krajza wręczyli bochen chleba wójtowi Grzegorzowi Kaczmarczykowi, debiutującemu w roli gospodarza święta plonów. Następnie włodarz w towarzystwie sołtysów obtańcował na scenie dożynkowy wieniec.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Dziękując rolnikom za ich pracę, wójt podkreślał, że sam dorastał w gospodarstwie prowadzonym przez rodziców, więc dobrze zna rolnicze bolączki oraz trudności, z którymi muszą się mierzyć. - Wiem, ile trudu, poświęcenia i miłości wymaga ta praca. To nie zawód, to powołanie – mówił wójt Kaczmarczyk. Podziękowania do rolników skierowali także przybyli goście, w tym przedstawiciele władz samorządu wojewódzkiego oraz powiatowego. Na dożynki do Rozóg przybyli też włodarze sąsiednich gmin. Obecny był także, już w roli sekretarza gminy Jedwabno, poprzedni włodarz, Zbigniew Kudrzycki. Imprezę prowadzili znani z telewizji „Pan Lotto” Ryszard Rembiszewski oraz Kinga Kwiecień.
KULINARNE ATRAKCJE
Początkowo, podczas części oficjalnej, frekwencja nie była wysoka. Ławki w amfiteatrze zaczęły się zapełniać w trakcie występów przedszkolaków i uczniów z gminnych placówek oświatowych. Jeszcze więcej osób pojawiło się tuż przed otwarciem dożynkowych stoisk, które były jedną z głównych atrakcji imprezy. Przygotowały je sołectwa, koła gospodyń wiejskich oraz koła łowieckie. Wszystkie stanęły na wysokości zadania, serwując przeróżne, swojskie dania, w dodatku zupełnie za darmo. Można było skosztować potraw na ciepło, w tym oryginalnych zup i bigosu, a także na zimno. Były też wędliny własnego wyrobu, kartoflak czy cieszące się dużą popularnością pajdy chleba ze smalcem i ogórkiem. Nie zabrakło również różnego rodzaju słodkości. W rolę kucharzy z powodzeniem wcieli się strażacy z OSP Wilamowo, którzy przygotowali 300 porcji strażackiej grochówki. Druh Maciej Sypiański zdradził, że ochotnicy gotowali zupę od 9.00, zużywając do tego 6 kg boczku, 5 kg kiełbasy, 25 kg ziemniaków oraz 6 kg marchewki.
Ci, którzy już się najedli i napili, mogli spalić kalorie, bawiąc się przy muzyce występujących zespołów. Zabawa trwała do późnych godzin wieczornych.
(ew){/akeebasubs}
