W piątek 30 października tuż przed godziną 16 została ogłoszona decyzja o zamknięciu cmentarzy przez trzy najbliższe dni.  Tysiące przedsiębiorców, którzy zajmują się handlem zniczami i kwiatami straciło możliwość sprzedaży towaru. W gorszej sytuacji znaleźli się ci drudzy, bo żywot chryzantem, najpopularniejszych kwiatów kupowanych na groby z okazji Wszystkich Świętych i Zaduszek, jest krótki.

Rząd odkupi chryzantemy
Jacek Piórkowski szacuje, że na skutek decyzji rządu nie sprzedał blisko połowy towaru

– To był szok. Wszyscy z naszej branży zostaliśmy zaskoczeni – mówi Jacek Piórkowski, który od ponad 20 lat prowadzi w Szczytnie plantację kwiatów. Z informacją o tym, że cmentarze zostaną zamknięte zaczęli dzwonić do niego znajomi w momencie, gdy pakował z pracownikami kwiaty do samochodu na handel w sobotę.

Ze względu na pandemię i tak już o 1/3 zmniejszył produkcję chryzantem w stosunku do lat poprzednich. Decyzja premiera spowodowała jednak, że nie sprzedał blisko połowy przygotowanego towaru.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Mogło być jeszcze gorzej, ale spora część klientów w tym roku zaopatrywała się w kwiaty wcześniej, nie czekając na ostatnią chwilę. – Wspaniale zachowali się też znajomi, którzy na znak solidarności przyjeżdżali do mojego ogrodnictwa w sobotę i niedzielę, by kupić kwiaty i udekorować nimi swoje ogrody i tarasy – mówi Jacek Piórkowski.

Z pomocą postawionym pod ścianą sprzedawcom po dwóch dniach przyszedł rząd. W niedzielę premier poinformował, że terenowe oddziały ARiMR i KOWR odkupią od producentów i sprzedawców kwiaty i rośliny, które miały być sprzedawane w tych dniach przed cmentarzami. We wtorek podano, że za 1 doniczkę zwrot wyniesie 20 zł, a za kwiat cięty – 3 zł.

– To cena satysfakcjonująca. Mam nadzieję, że premier z tej zapowiedzi się wywiąże – mówi plantator.

Niesprzedane kwiaty będą mogły odebrać do 16 listopada organizacje pozarządowe, jednostki samorządu terytorialnego lub inne instytucje publiczne, które wystąpią o to do ARiMR. Po tym terminie ich posiadacz będzie musiał je oddać podmiotowi zajmującemu się odbiorem bioodpadów. Zapis ten dziwi plantatorów. – Wszyscy mamy kompostowniki i bez problemu moglibyśmy u siebie, oczywiście po spisaniu protokołu z przedstawicielem Agencji, wrzucić do nich niesprzedane kwiaty. Po co płacić dodatkowe pieniądze operatorom za odbiór bioodpadów i zapychać nimi wysypiska, co też przecież kosztuje? - dziwi się Jacek Piórkowski.

(i){/akeebasubs}