Po pracowniku wydziału geodezji szczycieńskiego starostwa Jarosławie M., Prokuratura Okręgowa w Olsztynie postawiła zarzuty także rzeczoznawcy Łukaszowi Ż., który miał przedstawić fałszywe operaty szacunkowe trzech nieruchomości objętych odszkodowaniami za zmniejszenie ich wartości.

Rzeczoznawca z zarzutami

OPERATY Z WĄTPLIWOŚCIAMI

Ciąg dalszy sprawy wydawanych z upoważnienia starosty szczycieńskiego decyzji związanych z wypłatą odszkodowań za zmniejszenie wartości działek nad jeziorami. Prokuratura Okręgowa w Olsztynie przedstawiła rzeczoznawcy Łukaszowi Ż. trzy zarzuty dotyczące poświadczenia nieprawdy w operatach szacunkowych wyceny trzech nieruchomości. Zastrzeżenia śledczych budzi m.in. to, że rzeczoznawca nie zawarł w nich pełnego opisu techniczno-użytkowego oraz wadliwie obliczył ich wartość.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Przypomnijmy, że ponad miesiąc temu zarzuty niedopełnienia obowiązków zostały postawione głównemu specjaliście wydziału geodezji, Jarosławowi M. Podpisał on decyzje dotyczące wypłacenia odszkodowań za zmniejszenie wartości gruntów włączonych do obszaru chronionego opierając się na przedstawionych przez Łukasza Ż. operatach szacunkowych. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Mieczysław Orzechowski nie wyklucza, że zarzuty usłyszą jeszcze inne osoby zamieszane w tę sprawę.

- Śledztwo zostało przedłużone do 28 stycznia przyszłego roku, ale najprawdopodobniej zakończy się jeszcze w roku bieżącym – informuje Orzechowski.

NIEPRECYZYJNE PRZEPISY

Łukasz Ż. nie zgadza się z postawionymi mu zarzutami. - Przepisy dotyczące wyceny nieruchomości, szczególnie w przypadku tego typu odszkodowań, są nieprecyzyjne, a my tego rodzaju wycenę robiliśmy po raz pierwszy – tłumaczy Łukasz Ż.

- Nam się wydawało, że robimy to dobrze, jednak prokuratura myśli inaczej – dodaje. Zastrzega, że nawet jeśli w operatach pojawiły się jakieś błędy, to nie były one wynikiem żadnego celowego działania, co potwierdziły już opinie biegłych składających zeznania w tej sprawie.

Zapytany przez nas o komentarz starosta Jarosław Matłach zapewnia, że jest dobrej myśli jeśli chodzi o wynik całego postępowania.

- Nie chodzi tu o nasze procedury, bo te były zgodne z prawem. Pracownik starostwa działał w oparciu o operat i nie miał podstaw, by go zakwestionować – dodaje.

(ew)

{/akeebasubs}