Wybudowany kilka lat temu na potrzeby festiwalu Freestyle City w parku przy ul. Pasymskiej tor do ekstremalnej jazdy rowerach, przestał istnieć. O jego likwidacji zadecydowały władze miasta, tłumacząc, że obiekt nie miał żadnej dokumentacji i nie spełniał wymaganych norm. Młodzież jest tym rozczarowana.
Pumptrack to specjalnie przygotowany niewielki tor służący do jazdy rowerem połączonej ze wszechstronnym treningiem. Zbudowany jest z szybkich zakrętów i muld, mających za zadanie wyrobienie u użytkowników refleksu oraz zmysłu równowagi. Obiekt taki powstał w Szczytnie, w parku przy ul. Pasymskiej na potrzeby odbywającego się w mieście przed kilku laty festiwalu Freestyle City. Tor zbudowano wspólnymi siłami wolontariuszy zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Niedawno jednak został zrównany z ziemią i obecnie nie ma już po nim praktycznie żadnego śladu.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Burmistrz Krzysztof Mańkowski tłumaczy, że pumptrack na ul. Pasymskiej nie miał żadnej dokumentacji i nie spełniał warunków technicznych przewidzianych dla tego typu obiektu. - Gdyby doszło tam do wypadku, odpowiedzialność spadłaby na miasto, a na to nie mogłem sobie pozwolić – mówi. Informuje, że w tym roku nie ma planów, aby wybudować podobny tor. Nie wyklucza jednak, że w kolejnych latach powstanie on na miejskim terenie w pobliżu stadionu przy ul. Ostrołęckiej. Jednocześnie dziwi się, że likwidacja obiektu wywołała duże poruszenie. - Aż takiego zainteresowania tym torem nie było. Korzystały z niego głównie małe dzieci pod okiem rodziców – zauważa burmistrz.
Ma też dobre wiadomości dla młodzieży spędzającej wolny czas w skate parku przy ul. Pasymskiej. Zapowiada, że najpóźniej w przyszłym roku zwróci się do radnych o zapisanie w budżecie środków na jego doposażenie. - W tej chwili brak tam dwóch ramp na szczytach. Myślę, że jeśli je zamontujemy, to ten park spełni swoją rolę – mówi Mańkowski.
(ew){/akeebasubs}
