Krzysztof Więcek będzie musiał pożegnać z funkcją radnego gminy Rozogi. Wojewódzki Sąd Administracyjny odrzucił jego skargę na decyzję wojewody, który wygasił mu mandat. Powodem jest prowadzenie działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia gminy. Radny zapowiada jednak apelację.
Przed sądem administracyjnym w Olsztynie zapadł wyrok w sprawie radnego Krzysztofa Więcka. Stała się ona głośna wiosną br., po podpisaniu przez niego umowy dzierżawy na parking należący do gminy. Radny jest wspólnikiem spółki cywilnej „Krystynka”, prowadzącej sklep o tej samej nazwie w Rozogach i do jego obsługi wykorzystuje fragment placu o powierzchni 360 m2. W maju radny został poproszony do gminy, gdzie zakomunikowano mu, że dzierżawa parkingu wyklucza dalsze pełnienie przez niego funkcji radnego. Ustawa o samorządzie gminnym zabrania radnym prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia gminy, w której uzyskali mandat.
Więcek poczuł się pokrzywdzony.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Parking bowiem jest dzierżawiony już od 10 lat. W 2010 roku gdy obowiązująca wówczas umowa wygasła, gmina nie przedłożyła nowej, ale plac pozostawiła do dyspozycji spółki. O konieczności zawarcia nowej umowy urzędnicy przypomnieli sobie dopiero na początku 2013 r. Więcek, który w międzyczasie zdobył mandat radnego, nieświadom spoczywających na nim w związku z tym ograniczeń, podpisał umowę. - Uczyniłem to w dobrej wierze, nie mając żadnych podejrzeń – mówi radny, będący w opozycji wobec wójta. Jego koledzy klubowi nie mają wątpliwości, że włodarz gminy wykorzystał sytuację, aby pozbyć się z rady oponenta.
Józef Zapert zaprzecza, aby kierował się zemstą. Kiedy jednak otrzymał informację o naruszeniu przez radnego przepisów, musiał podjąć odpowiednie kroki. Wystąpił do przewodniczącej rady, bo taki miał obowiązek, o rozpoczęcie działań zmierzających do wygaszenia mandatu radnemu. Przewodnicząca nie podjęła jednak żadnych kroków. Sprawy w swoje ręce wziął więc wojewoda.
- Zgodnie z ordynacją wyborczą, Rada Gminy miała trzy miesiące na podjęcie uchwały o wygaszeniu mandatu radnego od chwili wystąpienia przyczyny – mówi Edyta Wrotek, rzecznik prasowy wojewody. Gdy minął termin, wojewoda wezwał oficjalnie radę do podjęcia uchwały w tej sprawie, dając jej miesiąc. Przewodnicząca Teresa Samsel sesji jednak nie zwołała. Wojewoda więc, po powiadomieniu ministra spraw wewnętrznych, wydał zarządzenie zastępcze, na mocy którego wygasił mandat radnemu.
Krzysztof Więcek z tą decyzją się nie zgodził i złożył odwołanie do WSA. Ten na rozprawie w ubiegły czwartek odrzucił jego skargę. Wyrok nie jest prawomocny. Radnemu przysługuje apelacja do Naczelnego Sadu Administracyjnego.
- Będę się odwoływał – zapowiada. - Nie mogę pogodzić się z tym, że 300 ludzi, którzy na mnie głosowali, nie będzie miało w radzie swego reprezentanta. Gdyby to oni mnie odwołali, nie protestowałbym.
DLACZEGO NIE BYŁO SESJI
Dlaczego przewodnicząca rady nie zwołała sesji w wyznaczonym terminie, mimo wezwania wojewody i nie postawiła na porządku obrad punktu dotyczącego wygaszenia mandatu radnemu?
- Z dyskusji, która odbyła się na posiedzeniu rady we wrześniu wynikało, że większość radnych głosowałaby przeciwko. A to wójt Zapert odebrałby jako swoją porażkę – mówi Krzysztof Więcek. Wójt z taką argumentacją się nie zgadza. - To oczywiste, że wszyscy radni wzięliby w obronę swojego kolegę. Byłoby to zachowanie zupełnie naturalne – mówi wójt. Wobec takiego scenariusza przewodnicząca rady, by uniknąć emocjonalnych dyskusji, oddała pole do działania wojewodzie.
(o)
{/akeebasubs}
