Już po raz siódmy przy parafii Chrystusa Króla w Szczytnie odbył się rodzinny piknik integrujący mieszkańców osiedla Kochanowskiego. Organizatorzy zapewnili atrakcje zarówno dla starszych, jak i tych młodszych uczestników. Przy okazji można też było wspomóc zmagającego się z cukrzycowymi powikłaniami mieszkańca Szczytna, pana Darka, który zbiera fundusze na zabieg ratujący go przed amputacją stopy.

Sąsiedzki piknik ze szlachetnym celem
W walce o sprawność pana Dariusza wspiera partnerka Karolina, która była z nim także podczas niedzielnego pikniku

Pikniki sąsiedzkie przy parafii Chrystusa Króla w Szczytnie mają już swoją kilkuletnią tradycję. W tym roku impreza odbyła się już po raz siódmy. Jej organizatorzy, czyli parafia oraz radni miejscy z klubu „Wszystko dla Szczytna – PSL”, przygotowali dla uczestników liczne atrakcje. Na najmłodszych czekały dmuchane zjeżdżalnie, malowanie buziek, animacje oraz pokaz sprzętu strażackiego OSP Szczytno. Były również występy artystyczne oraz projekcje filmów. Na zgłodniałych czekały kiełbaski upieczone przez radnych Artura Trochimowicza i Rafała Kiersikowskiego, a także pyszne ciasta. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Towarzyszącemu imprezie kiermaszowi tych słodkości przyświecał szlachetny cel – dochód ze sprzedaży przeznaczono na leczenie 40-letniego pana Dariusza ze Szczytna. Mężczyzna od 18. roku życia choruje na cukrzycę, która spowodowała u niego liczne powikłania. Jednym z nich jest tzw. stopa cukrzycowa. Obecnie pan Dariusz i jego bliscy, w tym partnerka Karolina Kojro, walczą, aby uchronić go przed amputacją. - Po wcześniejszych zabiegach jego stopa jest pozbawiona kilku kości i ścięgien oraz piątego palca wraz z wycinkiem kości śródstopia – informuje pani Karolina. Każdy kontakt stopy z podłożem, może skutkować złamaniem. - NFZ nie proponuje nic innego, tylko amputację – mówi pani Karolina. Jedyną szansą na powrót do sprawności dla pana Darka jest leczenie w prywatnej klinice PODOS. Proponuje ona nieznaną jeszcze w Polsce metodę, stosowaną obecnie jedynie za granicą. Polega na zatrzymaniu dalszej infekcji, a następnie wszczepieniu implantów mających zastąpić brakujące fragmenty kości.

Kiełbaski uczestnikom imprezy serwowali miejscy radni – Artur Trochimowicz (w głębi) i Rafał Kiersikowski

Niestety, leczenie jest bardzo drogie. Pan Dariusz wymaga dwóch wizyt w klinice w tygodniu, a koszt jednej to min. 1 tys. złotych. Cały zabieg to wydatek rzędu ok. 100 tys. złotych. Z pomocą mężczyźnie przyszli ludzie dobrej woli, w tym koordynatorka wielu akcji charytatywnych w mieście, Anna Żywiec, której pomagały córka Ola, Jolanta Kojro i Milena Szukalska. Panie upiekły ok. 18 ciast, a także mnóstwo bułeczek, rogalików i drożdżówek. - Miło, że tyle osób nam pomaga. Bez nich nie dalibyśmy rady, bo dla nas ta sytuacja to zupełna nowość – przyznaje pani Karolina. Podczas niedzielnego pikniku na leczenie pana Dariusza udało się zebrać blisko 3,4 tys. złotych.

(ew){/akeebasubs}