O ścieżce rowerowej z pułapkami, która biegnie po obu stronach ul. Chrobrego pisaliśmy już kilkakrotnie. Nasze obawy, niestety, potwierdziły się. Niedawno poważnemu wypadkowi w okolicach internatu policyjnego uległa emerytowana szczycieńska pedagog Jadwiga Budkiewicz.
JAZDA Z PRZESZKODAMI
Nasi Czytelnicy, którzy korzystają tak ze ścieżki dla pieszych, jak i rowerzystów alarmują redakcję o jej mankamentach już od dłuższego czasu.
- Niektóre większe tablice-drogowskazy stoją na dwóch słupkach, które zamontowano akurat pośrodku ścieżki rowerowej biegnącej wzdłuż ul. Chrobrego – skarżą się mieszkańcy. Dodajmy, że pośrodku opisywanych szlaków zainstalowano także betonowe kosze na odpadki. Część z tych pułapek opisaliśmy i sfotografowaliśmy, by przestrzec pieszych i rowerzystów oraz by unaocznić problem miejskim władzom. Niestety, nie doczekaliśmy się żadnej reakcji służb drogowych, a jak już teraz wiemy, w sierpniu na szlaku rowerowym przy ul. Chrobrego zdarzył się poważny wypadek, któremu uległa Jadwiga Budkiewicz, emerytowana nauczycielka języka polskiego w ZS nr 3. Kiedy tylko odzyskała fizyczną sprawność, przyszła do naszej redakcji, nie tyle aby opowiedzieć o swojej przykrej przygodzie, ale by ostrzec innych użytkowników ścieżek rowerowych.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIESZCZĘŚLIWY UPADEK
Od czasu, gdy pani profesor przebywa na emeryturze, jeździ rowerem dla relaksu i zdrowia. W połowie sierpnia ubiegłego roku jechała, nomem omen, po wyniki do laboratorium. Mijając pieszych nie miała wyboru i musiała wjechać między słupki znaku posadowionego przy internacie szkoły policyjnej. Gdy przeszkodę miała praktycznie za sobą, wywróciła się z impetem na twardą kostkę betonową.
- Prawdopodobnie zawadziłam o znak koszem na zakupy, który mam zamontowany z tyłu roweru – relacjonuje pani Jadwiga. Dodaje, że upadek był niezwykle bolesny i gdyby nie pomoc sąsiadki, pewnie nie podniosłaby się z ziemi. Nie obyło się też bez pogotowia ratunkowego, ale nie chciała jechać do szpitala. Pomocy medycznej udzielił jej syn, lekarz – ortopeda. Jak się później okazało, nastąpiło pęknięcie kości miednicy, na szczęście niezbyt rozległe.
Po kilku miesiącach domowej kuracji pani profesor doszła do zdrowia.
- Mogę teraz chodzić i to bez laski, bez której na początku nie dałabym kroku – mówi pani Jadwiga. Dodaje jednak, że sprawa jest poważna. W trakcie konsultacji medycznych dowiedziała się, że złamania kości miednicy w przypadku upadku są typowe dla starszych osób, a przy tym bardzo niebezpieczne dla zdrowia.
STANOWISKO RATUSZA
Ratusz przyznaje, że rzeczywiście, niebezpieczne elementy tkwiące na opisywanej ścieżce rowerowej powinny być usunięte.
- Nie wszystkie pułapki da się jednak wyeliminować - zastrzega inspektor Wiesław Kulas z Wydziału Gospodarki Miejskiej. Nie przesunie się m. in. słupów energetycznych, czy drzew. Obiecuje natomiast zająć się znakami drogowymi oraz koszami na odpadki.
- Podwójne słupki tkwiące pośrodku ścieżki można zastąpić bardziej wytrzymałymi, za to pojedynczymi - dodaje inspektor. Poprawki mają być przeprowadzone w najbliższym czasie.
Cóż, gdyby miasto wzięło pod uwagę sygnały naszych Czytelników, które napływały już od
wiosny ubiegłego roku, dziś jakakolwiek interwencja nie byłaby potrzebna i do opisywanego wypadku by nie doszło.
Dodajmy jeszcze, że pani Jadwiga Budkiewicz uważa, że już w fazie projektowania ścieżki rowerowej wszystko powinno ze sobą współgrać. Jej zdaniem szlak najeżony pułapkami w ogóle nie powinien być oddawany do użytku.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
