No to wieżę ratuszową mamy otwartą dla zwiedzających. Do niemal ostatniej chwili nikt nie był pewien, czy tego rodzaju atrakcja może dojść do skutku w okresie zaostrzeń antywirusowych.

Sezonowa wieża
Ogromny projektor z roku 1968, który służył niegdyś do wyświetlania filmów w szczycieńskim MDK

A jednak można było. Pan burmistrz zdecydował. Stosowną kwotę z budżetu miasta przeznaczył, a fachowa ekipa wzięła się do roboty. No i efekt jest. Wiem, że o samej uroczystości otwarcia wieży napisała w „Kurku” Ewa Kułakowska. Ja zatem pominę wernisażowe wydarzenie, ale jako jeden z członków wspomnianej już fachowej ekipy opiszę, ile to trzeba napracować się, aby było co uroczyście otwierać.

Przypomnę, że wieża ratuszowa pozostaje obiektem nieogrzewanym, toteż w okresie jesienno - zimowym jest szczelnie zamknięta. Warunki klimatyczne w jej betonowym wnętrzu, to jakby w piwnicznej izbie, albo średniowiecznym lochu. Na szczęście po zimie przychodzi ocieplająca wiosna i pod koniec maja można zatęchłe kondygnacje przewietrzyć, wyszorować i przygotować dla turystów. Tu warto zaznaczyć, że większość eksponatów prezentowanych latem, na okres zimowy należy zabrać z wieży, ponieważ lodowatej wilgoci mogłyby nie przetrzymać. Tak więc co roku przygotowuje się nowe ekspozycje na czterech piętrach obiektu. Naprawdę jest to kawał roboty.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Kto to robi? Towarzystwo Przyjaciół Muzeum wspólnie z Miejskim Domem Kultury. Pod troskliwą opieką Wydziału Promocji UM. Prezeską TPM jest moja żona Monika Ostaszewska-Symonowicz, toteż „zbrojnym ramieniem” owej grupy jestem ja - wespół w zespół z Mariuszem Nowakiem. A co do ekipy MDK, to napiszę o nich nieco więcej. Są tego warci, jako znakomici profesjonaliści.

Wejdźmy na wieżę. Na jej najniższej kondygnacji można obejrzeć stałą, niezmienną ekspozycję pozostałości po dekoracyjnych elementach elewacji dawnego kina „Jurand”. Tamże mamy okazję podziwiać ogromny projektor z roku 1968, który służył niegdyś do wyświetlania filmów w szczycieńskim MDK. Ekipa domu kultury, pod wodzą Andrzeja Materny, przyozdobiła ekspozycję plakatami filmów, które tam niegdyś wyświetlano. Tutaj dodam, że plakaty oprawiono w eleganckie, drewniane ramy. W zasadzie dzisiaj już zabytkowe. Kilkakrotnie usłyszałem od zwiedzających następujący tekst: „plakaty jak plakaty, ale skąd oni mają takie fajne ramy?”

Piętro wyżej można obejrzeć dwie, a właściwie trzy wystawy. Ekspozycje prac naszego znakomitego rzeźbiarza Michała Grzymysławskiego, a obok rzeźby w drewnie wykonane przez jego uczniów. Dzieci z warsztatów w MDK, gdzie artysta pracuje, jako instruktor. Michał zademonstrował bardzo ciekawe artystycznie wariacje na temat maski jednej kobiecej twarzy, pokazując ją w różnej oprawie plastycznej. Tenże Michał Grzymysławski, w sąsiedniej sali, skomponował także wystawę prac fotograficznych, przygotowanych przez Towarzystwo Przyjaciół Muzeum w Szczytnie. Są to wszystkie nagrodzone fotogramy z corocznych konkursów „Fotograf Szczycieński”. Od roku 2009 do 2019. Znakomite dzieła. Warto przyjrzeć się podpisom. Jakże wiele nagrodzonych nazwisk powtarza się w kolejnych latach! A przecież uczestników corocznych edycji przewinęło się powyżej dwustu. Pośród kilkakrotnie nagradzanych wymieńmy, przykładowo, Pawła Salamuchę. Otrzymał on kolejne cztery nagrody w latach 2012 -2015. Później zakazaliśmy artyście brać udział w naszym konkursie, aby dał szansę innym. Nie stała mu się krzywda, bowiem zaprosiliśmy go do składu jury, którego od lat ja jestem przewodniczącym. Dzisiaj Paweł cieszy się niemałą, artystyczną sławą. W tym roku, właśnie na wieży, możemy obejrzeć jego autorską wystawę fotografii Szczytna i okolic, wykonanych z drona. Umieściliśmy tę ekspozycję na najwyższym piętrze wieży, zatem można porównać widoki z okien z impresjami Pawła.

Z najwyższego piętra zejdźmy niżej, czyli na trzecią kondygnację wieży. Tam już od kilku lat króluje Krzysztof Klenczon. Zdjęcia są te same, ale aranżacja co roku ulega zmianie. Prezentujemy kolekcję fotogramów słynnego fotografika Marka Karewicza. Przed wieloma laty Marek Karewicz, podczas wizyty w Szczytnie, przekazał tutejszemu muzeum zestaw autorskich zdjęć, związanych z zespołem Czerwone Gitary. Znałem Marka od roku 1974 i utrzymywaliśmy tę znajomość aż do jego śmierci 22 czerwca 2018. Miałem zawsze prawo do prezentacji jego prac. O Krzysztofie Klenczonie wiemy chyba wszystko, zatem napiszę kilka słów o Marku Karewiczu. Jego światowa sława, jako artysty fotografującego muzyków (zwłaszcza jazzmanów), osiągnęła szczyty w USA, kiedy Marka zaangażował, w charakterze swojego „nadwornego fotografa”, słynny Ray Charles. Nieco później najwybitniejszy współczesny muzyk jazzowy Miles Davis kazał powiększyć do gigantycznych rozmiarów swój portret autorstwa Karewicza i zawiesił go na elewacji jednego z drapaczy chmur nowojorskiego Manhattanu. Wisiał on tam przez kilka tygodni. Ku chwale mistrza jazzu. My, tutaj w Szczytnie, mamy na wieży fotogramy z wcześniejszego okresu twórczości Karewicza. Powiesiliśmy je obok wielkiego graficznego banera autorstwa Przemka Kozaka.

Na zakończenie dodam, że znakomicie mi się współpracuje z zespołem Wydziału Promocji. Wymieniony wcześniej Paweł Salamucha oraz Łukasz Zbrzeźniak (pracownicy wydziału), to ludzie młodzi, pomysłowi i pracowici. Podobnie jak ich szefowa Aleksandra Toczek. Osoba wrażliwa artystycznie. To ona wymyśliła czerwone tło dla mojej ekspozycji zdjęć Klenczona, co znakomicie konweniuje z kolorystyką jego wielkiego banera.

I to by było na tyle. Zapraszam na wieżę.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}