Taki los jest nie do pozazdroszczenia. Siedmioosobowa rodzina musi żyć w mieszkaniu o powierzchni niespełna
31 m2. Starania o większy lokal pozostają bezskuteczne.
Aneta i Arkadiusz Więckowie ze Świętajna mają pięcioro dzieci w wieku od 7 miesięcy do 14 lat. Choć są szczęśliwym małżeństwem, to los ich nie rozpieszcza. Pan Arkadiusz 10 lat temu stracił cztery palce u lewej ręki. Od tamtego czasu ma bardzo duże problemy ze znalezieniem pracy:
- I tak jest bardzo trudno o zatrudnienie, a z niepełnosprawną dłonią tym bardziej nikt nie chce mnie przyjąć – żali się. Renty nie otrzymał, bo brakuje mu 2,5 roku do przepracowanych lat pracy. Odkąd nie ma palców nigdzie nie może znaleźć zatrudnienia na umowę, by móc dopracować brakujące lata. Wystarał się ostatnio o zasiłek z GOPS-u, w wysokości 217 zł. Dostał jednak ostrzeżenie, że nie może nic dorabiać, bo od razu mu go zabiorą.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Żona Aneta cierpi na przewlekłą cukrzycę od wielu lat, ma z tego tytułu stały zasiłek z GOPS w kwocie 97 zł. Poza tym na ich dochód składa się rodzinne na pięcioro dzieci oraz zapomogi z opieki. Więckowie starają się jak mogą, by starczało na życie. W sezonie wszyscy codziennie na całe dnie chodzą lasu na jagody. Dzięki tym pieniądzom wyposażają dzieci w niezbędne przybory i podręczniki do szkoły. Pan Arkadiusz z najstarszym synem chodzą także na grzyby, by w ten sposób zarobić na bieżące zakupy. Jednak największą bolączką rodziny jest malutkie mieszkanko. Składa się na nie niewielka kuchnia, łazienka oraz pokój, w którym gnieżdżą się w siedmioro. - Wszystkie dzieci naraz nie mogą przysiąść do odrabiania lekcji, bo nie ma miejsca. Muszą to robić kolejno na zmiany - relacjonuje codzienny przebieg dnia pani Aneta. I choć na podstawowe utrzymanie jakoś starcza im pieniędzy, to jednak o wynajmie większego lokum mogą tylko pomarzyć. Po prostu ich nie stać. Starają się więc o większe mieszkanie socjalne, ale bezskutecznie. Dwa miesiące temu otrzymali kolejną negatywną odpowiedź z ZGK w Świętajnie z uzasadnieniem, że w obecnej chwili nie ma wolnych zasobów. Małżonkowie wiedzą jednak, że w Świętajnie jest jedno wolne mieszkanie. Zapytany przez nas wójt Janusz Pabich twierdzi, że do tego lokalu niebawem wprowadzi się inna rodzina, a poza tym budynek w planach przeznaczony jest do rozbiórki. Wójt podpowiada Więckom, aby sami bardziej zadbali o swój byt, a nie tylko ciągle żądali pomocy. Pan Arkadiusz nie kryje rozgoryczenia.
- Trudno osobie żyjącej w dobrobycie postawić się w naszej sytuacji – podsumowuje „dobre rady” wójta dodając, że nie wie już gdzie teraz szukać jakiegokolwiek wsparcia.
AK
{/akeebasubs}
