Odzyskana po latach starań przez miasto działka na ul. Łomżyńskiej zostanie uprzątnięta z odpadów, które pozostawił na niej były dzierżawca. Wreszcie udało się znaleźć korzystną ofertę na odbiór zalegających tam nieprzepuszczalnych mat. Dzięki temu nieruchomość będzie mogła być wystawiona na sprzedaż.

Słona cena porządku
Kiedy działka zostanie wreszcie uprzątnięta, miasto będzie mogło wystawić ją na sprzedaż

Batalia miasta z dzierżawcą terenu przy ul. Łomżyńskiej trwała ponad 10 lat. Przedsiębiorca, który prowadził tam składowisko różnego rodzaju materiałów, popadł w kłopoty finansowe i zaczął zalegać z opłatami. Gdy wysyłane z urzędu ponaglenia do zapłaty nie przynosiły skutku, a zaległości narastały, miasto wypowiedziało umowę dzierżawy. Przedsiębiorca nie chciał jednak zwrócić terenu, więc sprawa trafiła do sądu. Procesy ciągnęły się przez kilka lat. W końcu samorząd odzyskał nieruchomość, ale na nie do końca korzystnych warunkach.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - W wyr oku było zastrzeżenie, że dzierżawca mógł sobie wybrać to, co zabierze z działki, a resztę pozostawił nam – mówi burmistrz Szczytna Danuta Górska. Niewygodną resztę odpadów musiało usunąć miasto. To okazało się bardzo trudne. Na działce zalegają bowiem nieprzepuszczalne maty, którymi m.in. wykłada się baseny. Jak tłumaczy burmistrz, jest to specyficzny odpad. - Jego odbiorcą może być tylko podmiot mający stosowne certyfikaty. Nie możemy tego komuś tak po prostu sprzedać – wyjaśnia Górska. Poszukiwania odbiorcy mat trwały długo. Pojawiały się co prawda oferty, ale opiewały na 400 – 500 tys. złotych. Ostatnio udało się wreszcie znaleźć znacznie korzystniejszą propozycję wynoszącą 135 tys. złotych. Za tyle działka zostanie uprzątnięta. Kiedy to nastąpi, miasto będzie mogło wystawić ją na sprzedaż. Burmistrz zdradza, że jest zainteresowanie nabyciem tej nieruchomości. - To teren, który może posłużyć jakiemuś inwestorowi. Dzięki temu powstałyby nowe miejsca pracy, a i do miejskiej kasy wpływałby podatek – dzieli się swoimi burmistrz.

(ew){/akeebasubs}