Miasto przegrało proces z wykonawcą inwestycji na ul. Barcza. W efekcie musi mu zwrócić ponad 93 tys. złotych. Sprawa pewnie przeszłaby bez echa, gdyby nie pytania radnych opozycji.

Słony wyrok
Reprezentowany przez burmistrz Danutę Górską urząd przegrał sprawę sądową i musi zwrócić wykonawcy parkingu na ul. Barcza blisko 100 tys. zł

ENIGMATYCZNE OBJAŚNIENIE

W minionym tygodniu odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej w Szczytnie. Jednym z punktów obrad były zmiany w tegorocznym budżecie. Miasto musiało w nim znaleźć 93,3 tys. złotych. Po co? Jak się okazuje, pieniądze te zostaną zwrócone wykonawcy inwestycji z 2009 r. polegającej na zagospodarowaniu terenu przy ul. Barcza. W objaśnieniach do uchwały nie podano jednak, że to wynik przegranego przez urząd procesu sądowego, za to znalazł się enigmatyczny zapis dotyczący „rozstrzygnięcia w sprawie realizacji zadania”. Kwestia ta zapewne przeszłaby bez echa, gdyby nie pytania radnych opozycji domagających się wyjaśnień od burmistrz. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Dopiero pod wpływem ich dociekań, Danuta Górka udzieliła obszerniejszych wyjaśnień. – Zgodnie z obowiązującą umową, zatrzymaliśmy wykonawcy środki naliczone w ramach kary za opóźnienie realizacji zadania – tłumaczy burmistrz. W 2015 r. wykonawca złożył pozew do sądu, domagając się zwrotu pieniędzy, które jego zdaniem zostały zatrzymane niesłusznie. W pierwszej instancji miasto wygrało, ale w drugiej zapadł wyrok dla niego niekorzystny. Stąd konieczność zwrotu środków.

PO CO TA ZACIEKŁOŚĆ?

– Niepokoi mnie, że przegrywamy sprawy sądowe. Bardzo źle się dzieje i powinniśmy zadbać o właściwą opiekę prawną naszego urzędu – komentuje radny Robert Siudak. W odpowiedzi burmistrz zapewnia, że miasto wiele procesów wygrywa, ale o tym nie informuje. – W tym przypadku sytuacja nie była jednoznaczna, bo w pierwszej instancji wygraliśmy. Jest tu pięćdziesiąt na pięćdziesiąt – broni się Górska. Z kolei radny Paweł Malec zastanawia się, czy nie można było na wcześniejszym etapie porozumieć się z wykonawcą zadania. – Widzę w tym jakąś zaciekłość i chęć udowodnienia za wszelką cenę swojej racji – ocenia postawę władz miasta. Jego zdaniem, prawnicy pracujący dla urzędu, widząc, że sprawa jest przegrana, powinni w pewnym momencie powiedzieć „stop” i szukać innego rozwiązania niż proces sądowy. Wątpliwości radnych opozycji w kontekście tej sprawy budzi również zwiększenie w budżecie o 67 tys. zł środków na obsługę prawną urzędu. Burmistrz tłumaczy, że to efekt planowanego z końcem kwietnia odejścia na emeryturę jednej z dwóch prawniczek zatrudnionych w UM. - W jej miejsce nie będziemy zatrudniać pracownika na umowę o pracę, tylko wynajmiemy kancelarię prawną – wyjaśnia Górska, dodając, że w sprawie jej wyłonienia nie zapadły jeszcze żadne rozstrzygnięcia.

(ew){/akeebasubs}