Podniesienie stawek za odbiór śmieci o 5 zł od osoby nie zyskało akceptacji szczycieńskich radnych. To oznacza, że proponowana przez władze miasta od marca podwyżka na razie nie wejdzie w życie. - Trzeba szukać rozwiązań, które uchronią naszych mieszkańców przed dalszymi podwyżkami, bo są one zbyt duże i zbyt częste – argumentuje przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Łachacz.

Śmieciowe weto
Na razie stawki opłat za odbiór śmieci w Szczytnie pozostaną bez zmian

NIECH WSZYSCY ZŁOŻĄ DEKLARACJE

W porządku styczniowej sesji Rady Miejskiej w Szczytnie znalazł się punkt dotyczący podjęcia uchwały w sprawie zmiany wysokości opłat za odbiór śmieci. Stawka z dotychczasowej, wynoszącej 18 zł od osoby, miała wzrosnąć do 23 złotych. Na zniżkę w wysokości 2 zł mogliby liczyć właściciele domków jednorodzinnych posiadający kompostowniki. Wśród czynników zmuszających miasto do podniesienia opłat, wiceburmistrz Ilona Bańkowska wymieniła różnicę między złożonymi przez mieszkańców deklaracjami, a liczbą osób zameldowanych w mieście. Wynosi ona ok. 4 tysiące, co przekłada się na realne koszty związane z finansowaniem całego systemu.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Radne Teresa Moczydłowska i Anna Rybińska chciały wiedzieć, co w tej sytuacji robi miasto, aby zmobilizować wszystkich mieszkańców do uiszczania opłat. Wiceburmistrz odpowiadała im, że urząd weryfikuje otrzymane deklaracje pod kątem prawdziwości zawartych w nich danych na temat osób zamieszkujących dane gospodarstwo. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, mieszkańcy, co do których istnieje podejrzenie o wpisanie nieprawdy, są wzywani do złożenia wyjaśnień. - Deklaracja jest tylko oświadczeniem, nie ma rygoru karnego – zastrzegała Bańkowska, podkreślając, że z podobnymi problemami borykają się samorządy w całej Polsce.

Kolejny powód wprowadzenia podwyżki to wzrost tonażu odpadów kuchennych. Okazuje się, że zniżka w wysokości 2 zł za kompostownik nie jest zbyt kusząca, bo spośród 2300 nieruchomości z budynkami jednorodzinnymi, deklaracje kompostowania złożyło tylko 220. W efekcie ilość odpadów zielonych wzrosła z 660 ton w 2019 r. do 1044 w roku 2020.

DYKTAT ZGOK-u

Konieczność podniesienia stawki władze miasta tłumaczą również podwyżkami, które nieustannie wprowadza ZGOK. - Jeszcze w poprzedniej kadencji razem z radną Kosakowską ostrzegałyśmy, że umowa z tą spółką jest dla miasta niekorzystna – przypominała radna Rybińska, wspominając spotkanie, podczas którego ówczesna wiceburmistrz Pasymia przedstawiała konsekwencje wynikające z umowy, którą 37 samorządów zawarło ze ZGOK-iem. - Wtedy zostałyśmy potraktowane jak wariatki, a okazuje się, że nasze wątpliwości były zasadne – mówiła radna, wytykając wiceburmistrz, że ta w przeszłości zasiadała w radzie nadzorczej spółki i mogła lepiej zadbać o interes miasta. Bańkowska odpierała te zarzuty, twierdząc, że to nie ona odpowiadała za ówczesną politykę odpadową samorządu, a pierwsze decyzje w sprawie przystąpienia do ZGOK-u zapadły jeszcze w 2005 r.

NIE DLA PODWYŻKI

Wynik głosowania radnych był zaskakujący. Po raz pierwszy nie zgodzili się na zaproponowaną przez burmistrza podwyżkę stawek. Za było 7 członków rady, przeciw – 12. Zdziwienia wynikami głosowania nie krył wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Robert Siudak. Przypominał, że przed sesją u wiceburmistrz odbyło się spotkanie z szefami wszystkich klubów, podczas którego, jak mówił, zostało wypracowane wspólne stanowisko w sprawie podwyżki. - Cóż takiego się stało, że zmieniliście zdanie? - dopytywał wiceszef rady. - My tylko dyskutowaliśmy na temat podwyżek i przynależności do ZGOK-u, ale nie podejmowaliśmy żadnych wiążących decyzji – odpowiadała mu radna Moczydłowska.

Niezadowolenia z decyzji radnych nie krył burmistrz Mańkowski. - Niepodjęcie tej uchwały stwarza problem nam wszystkim – komentował włodarz. Zapowiedział, że jeśli nowe stawki nie wejdą w życie od marca, to zamiast o 5 zł, trzeba będzie za kilka miesięcy podnieść je o 10 zł.

ZA CZĘSTE I ZA WYSOKIE

Co na to radni? Przewodniczący rady Tomasz Łachacz potwierdza, że na spotkaniu u wiceburmistrz nie padła deklaracja na temat zgody na podwyżkę. - Powiedzieliśmy wtedy wyraźnie, że podwyżki są zbyt częste i zbyt wysokie oraz że w tej sytuacji trzeba szukać rozwiązań, które uchronią przed nimi naszych mieszkańców – mówi Łachacz. Podkreśla, że niekomfortowa sytuacja wynika głównie z tego, że ceny miastu dyktuje ZGOK. Okazuje się, że skalkulowana na poziomie 23 zł stawka najprawdopodobniej lada chwila nie będzie już wystarczająca, bo spółka na dwa dni przed sesją przysłała projekt kolejnej podwyżki zakładającej, że cena za tonę odpadów zmieszanych skoczy do 640 złotych. Przewodniczący postuluje również, aby rozważyć wprowadzenie innego sposobu naliczania opłat rodzinom wielodzietnym, w które podwyżki uderzą najbardziej.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}