Czy wójt Pabich dąży do zerwania kontraktu z operatorem zbierającym odpady na terenie jego gminy? Tak uważa dyrektor MPK Ostrołęka, sugerując, że wójt za wszelką cenę chce, aby zadanie przejęła miejscowa spółka.
Od dwóch miesięcy w dwóch gminach powiatu szczycieńskiego Wielbark i Świętajno obowiązują nowe przepisy dotyczące odbioru odpadów. O ile w pierwszej praca odbywa się bez większych problemów, o tyle w drugiej coraz częściej dochodzi do zakłóceń.
- Sprawy śmieciowe idą kiepsko – informował radnych podczas ostatniej sesji wójt Janusz Pabich. - Nie wszędzie operator dojeżdża i zabiera. Pojawiają się zatory. A do tego ci co nie mieli podpisanych umów nadal ich nie mają – narzeka wójt. Chodzi tu o właścicieli domków letniskowych, którzy zaskarżyli uchwałę Rady Gminy do WSA.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Duży problem dotyczy działek nieskomunikowanych bezpośrednio z drogami publicznymi. Firma wywozowa nie może dojeżdżać do takich posesji, a z kolei ich właściciele nie chcą wynosić koszy z odpadami do drogi publicznej, oddalonej nawet o 300 metrów.
- Mamy całą masę takich działek. Sytuacja zaczyna robić się patowa – mówi wójt. Poza tym włodarz gminy ma podejrzenia, że wywożone z jej terenu śmieci nie trafiają na składowiska znajdujące się w województwie warmińsko-mazurskim, co nakazuje ustawa o utrzymaniu czystości i porządku. - Jesteśmy na etapie śledzenia naszych śmieci i próbujemy dociec gdzie one trafiają – mówi wójt informując, że od wyniku tej kontroli będzie zależał dalszy los operatora obsługującego gminę Świętajno. Zapowiada też lustrację sortowni odpadów w Świętajnie, by sprawdzić czy czas magazynowania na jej terenie odpadów nie jest zbyt długi. Jak alarmują mieszkańcy, w coraz większej ilości zwożone są tam wielkimi ciężarówkami śmieci z całego województwa. Ciekawostką jest fakt, że nie trafiają tu odpady z gminy Świętajno.
WÓJT NAM PRZESZKADZA
Dyrektor ds. strategii i rozwoju MPK Ostrołęka Marcin Sroczyński zapewnia, że jego firma działa zgodnie z przepisami, a śmieci trafiają na składowisko do Kętrzyna i innych miejscowości województwa. Ma wielki żal do wójta. - Działamy w kilkunastu miejscowościach, ale takiego braku współpracy to nigdzie nie odnotowaliśmy – mówi dyrektor. Według niego działania wójta zmierzają do zerwania kontraktu i zlecenia zadania miejscowej spółce. - Nie odbiera telefonów od zarządu naszej spółki, ani nie chce się spotkać. To poniżej wszelkiej krytyki, tym bardziej, że przecież chodzi o usługę dotyczącą wszystkich mieszkańców gminy.
W takiej atmosferze, jak dodaje, bardzo trudno jest pracować. Ma nadzieję jednak, że gdy jego uwagi wójt przeczyta w „Kurku”, zechce się w końcu spotkać z przedstawicielami firmy.
Pabich zapytany przez nas twierdzi, że nic nie wie o tym, aby władze MPK próbowały się z nim skontaktować. Problemem zainteresowaliśmy więc przewodniczącego rady Dariusza Rokickiego. - Dziwna sprawa – komentuje i zapowiada, że w celu wyjaśnienia pojawiających się wątpliwości zwoła w najbliższym czasie specjalne posiedzenie komisji.
(o)
{/akeebasubs}
