Okolice dworców PKP i PKS w Szczytnie są najbardziej uczęszczanymi w mieście. Dlatego aż trudno uwierzyć, że nie ma tu żadnej toalety. Problem dotyka nie tylko przyjezdnych, ale i mieszkańców. - Nie mogę wyprowadzić do ogródka psa, bo wraca ubrudzony odchodami. Ludzie załatwiają się przy wejściu do piwnicy, a nawet na klatce schodowej – skarży się Łucja Perzanowska z ul. Linki, apelując do władz miasta o uruchomienie szaletu.
ZAŁATWIAJĄ SIĘ GDZIE POPADNIE
O problemie niewystarczającej liczby szaletów miejskich w Szczytnie pisaliśmy przed tygodniem. Po naszej publikacji redakcję odwiedziła mieszkanka ul. Linki Łucja Perzanowska. Jej dom sąsiaduje z terenem dworców PKP i PKS, dlatego niemal każdego dnia doświadcza ona skutków braku w tym miejscu toalet. - Nie mogę wyprowadzić do ogródka psa, bo wraca ubrudzony odchodami. Ludzie załatwiają się przy wejściu do piwnicy, a nawet na klatce schodowej – skarży się pani Łucja. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIE MA CHĘTNYCH, ALE JEST NADZIEJA
Brak toalet przy obu dworcach nie wystawia dobrego świadectwa Szczytnu. Obok nieczynnego od lat szaletu przy stacji PKP zalegają odchody, które podczas ubiegłotygodniowej odwilży roztapiały się wraz ze śniegiem, tworząc cuchnącą breję.
Z kolei w poczekalni dworca autobusowego toaleta nie funkcjonuje już od około dwóch lat. - Osoba, która prowadziła tam działalność zrezygnowała i nie ma chętnego, który znów by się tego zadania podjął – tłumaczy Andrzej Pleskot, dyrektor administrującego poczekalnią Zakładu Gospodarki Komunalnej w Szczytnie. Dodaje, że ZGK kilkakrotnie ogłaszał przetargi na prowadzenie toalety, ale zainteresowanie było zerowe. Dyrektor ma jednak nadzieję, że sytuacja się zmieni po tym, jak teren dworca kupiła firma z Warszawy. - Prawdopodobnie ten podmiot będzie od nas dzierżawił pomieszczenia poczekalni. W związku z tym musi także prowadzić toaletę dla pasażerów, bo taki jest wymóg – mówi Andrzej Pleskot. Przypomina, że najbliższy szalet znajduje w odległości ok. 200 metrów od dworca, na miejskim targowisku. O tym, jak pokazuje życie, nie wszyscy pasażerowie wiedzą, albo, zanim tam trafią, załatwią swoje potrzeby „pod chmurką”.
(ew){/akeebasubs}
