W minionym roku szczycieńscy strażacy odnotowali 941 zdarzeń. To oznacza, że do interwencji wyjeżdżają średnio co dziewięć godzin. Choć mogą się poszczycić wysokimi wskaźnikami jeśli chodzi o czas dotarcia na miejsce zdarzenia, to jednak nie zawsze są w stanie zapobiec tragedii.

W Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szczytnie w miniony piątek odbyła się odprawa podsumowująca 2015 rok. Uczestniczył w niej p.o. warmińsko – mazurskiego komendanta wojewódzkiego bryg. Michał Kamieniecki, a także włodarze prawie wszystkich szczycieńskich samorządów lub ich reprezentanci. Zabrakło tylko przedstawicieli miasta Szczytna, na terenie którego strażacy interweniują najczęściej. Prezentację podsumowującą ubiegły rok przedstawił komendant powiatowy PSP bryg. Mariusz Gęsicki. Omówił on m.in. sytuację kadrową, stan wyposażenia jednostki oraz jej finanse. Te ostatnie od lat nie ulegają poprawie. – Ciężko powiedzieć, żebyśmy mieli luksusy. Z roku na rok walczymy o przetrwanie – przyznawał komendant.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Komendant podkreślał też ważną rolę jednostek OSP wspierających działania zawodowych strażaków. Od lat najbardziej zapracowani są ochotnicy z Pasymia. W 2015 r. interweniowali 114 razy, głównie przy wypadkach na drodze krajowej nr 53. Z tego powodu niebawem trafi do niej z komendy powiatowej samochód iveco do ratownictwa drogowego.
P.o. komendanta wojewódzkiego bryg. Kamieniecki chwalił szczycieńskich strażaków za szybkość dojazdu do zdarzeń. Przykładowo, do 95% wypadków drogowych docierają w czasie krótszym niż 15 minut.
Podczas odprawy pożegnano też dwóch strażaków odchodzących na emeryturę – Pawła Sadłowskiego i Zbigniewa Klepackiego.
(ew){/akeebasubs}
