Nie tak miał wyglądać występ Konrada Bukowieckiego podczas Halowych Mistrzostw Europy w LA w Glasgow. Wychowankowi Gwardii Szczytno nie udało się zakwalifikować do finału konkursu pchnięcia kulą.

Smutne mistrzostwa Konrada
Konrad Bukowiecki wrócił z Glasgow z uczuciem dużego niedosytu

Konrad Bukowiecki bronił w Szkocji tytułu halowego mistrza Starego Kontynentu – dwa lata temu w Belgradzie wywalczył złoto ze znakomitym wynikiem 21.97 m. W Glasgow wciąż zmagał się z grypą, która utrudniała mu występ także podczas niedawnych Halowych MP. Tam wywalczył srebro, teraz nie było go stać na awans do finałowej ósemki. Wprawdzie w swojej najlepszej próbie uzyskał przyzwoite 20.18 m, ale wystarczyło to do zajęcia zaledwie 11. pozycji. Do szczęścia zabrakło 13 cm.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Same niecenzuralne słowa cisną mi się na usta, ale nie będę ich wypowiadał. Nie miałem dziś mocy. Choroba mi ją zabrała – stwierdził po eliminacjach Konrad Bukowiecki.

- To jedna z największych porażek w moim sportowym życiu.

Porażka, którą, można przecież wytłumaczyć chorobą. Nasz kulomiot ma już bowiem za sobą większe koszmary, związane z wchodzeniem w lekkoatletyczną dorosłość: niezaliczenie żadnej próby podczas fazy eliminacyjnej MŚ 2015 i powtórzenie owej nieprzyjemnej sytuacji w finale konkursu na igrzyskach w 2016 r. w Rio De Janeiro.

Swoje w Glasgow zrobił Michał Haratyk. Choć do niedawna był bez formy, najpierw wywalczył złoto w HMP, a teraz stanął na najwyższym stopniu podium w Glasgow z wynikiem 21.65 m.

(gp){/akeebasubs}