Sołtysom w gminie Dźwierzuty nie należą się wyższe diety. Tak uważają tamtejsi radni, którzy z kasy samorządowej pobierają ryczały czterokrotnie większe.
Z wnioskiem o podniesienie diet sołtysom miesiąc temu wystąpiło kilkunastu z nich. Zaproponowali, aby dotychczasową stawkę za udział w posiedzeniu rady (średnio jest ich 10-12 w roku) w wysokości 160 zł zastąpił miesięczny ryczałt wynoszący 460 zł. To i tak byłoby mniej od ryczałtu „zwykłego” radnego, niepełniącego żadnej funkcji, który otrzymuje dziś 600 zł.
Inicjatywa sołtysów znalazła wsparcie wśród klubu radnych PSL. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
To wzbudziło niedowierzanie u przewodniczącego rady Arkadiusza Noska. Przypomniał Malikowi, że na poprzedniej sesji zarzucał wójt niegospodarność i rozdawnictwo pieniędzy. - Musi się pan zdecydować, albo rozdawnictwo, albo oszczędzanie – zwracał się do Malika. Dodawał też, że podwyżka jest niezasadna w sytuacji, gdy gmina Dźwierzuty należy do najbiedniejszych w powiecie.
–Jest rozdawnictwo, ale nie tam gdzie trzeba – odpowiadał Malik. Zauważał, że w sytuacji gdy sołtys ma stały dochód, jego warunki życia są na odpowiednim poziomie. Gorzej jest gdy „nie ma żadnego zaczepienia”. Dodatkowym zarobkiem dla sołtysów są prowizje od pobieranych podatków i opłat lokalnych, ale one, szczególnie w małych sołectwach, nie są wcale duże. Ludzie wolą sami wpłacać należności do kasy urzędu, albo przez internet.
To nie przekonało Noska: - Jak mieszkańcy lubią sołtysa, to świadomie do niego wpłacają podatki, żeby go wynagrodzić. W innych przypadkach wpłacają przez internet albo do urzędu, aby go ukarać.
Według danych podanych przez skarbnik Agatę Urbańską, do października z tytułu prowizji sołtysom w gminie Dźwierzuty wypłacono łącznie 49 tys. zł, a za diety 19 tys. zł.
Przeciwna wnioskowi sołtysów była też wójt Marianna Szydlik, argumentując to tym, że wysokość ich diet w gminie Dźwierzuty jest zbliżona do stawek w innych samorządach.
Radny Jacek Kandybowicz zaproponował z kolei, aby ograniczyć podwyżkę do 50 zł. To jednak też nie wzbudziło szerszego poparcia. Ostatecznie przy 9 głosach przeciw i 4 wstrzymujących wniosek o podniesienie diet sołtysom został odrzucony.
RĘCE PEŁNE ROBOTY
Wniosek o podwyżkę diet sołtysom radni próbowali dyskredytować tym, że przedłożył go sołtys, który od niedawna pełni tę funkcję i nie ma za bardzo czym się pochwalić. - Żeby wystąpili o to sołtysi z dorobkiem, którzy ciężko pracują na opinię, jak Kamila Świderska z Rum, czy Wiesław Domalewski z Orzyn warte byłoby to rozpatrzenia – mówił przewodniczący Nosek.
Tymczasem, jak sprawdziliśmy, pod wnioskiem o podwyżkę podpisali się sołtysi Rum i Orzyn.
-Na początku tej kadencji radni ufundowali sobie ryczałty. One bardziej należą się sołtysom – mówi sołtys Orzyn Wiesław Domalewski. - Na nasze barki spada zdecydowanie więcej obowiązków. Do tego dochodzi konieczność angażowania się w różnego rodzaju sprawy, jak chociażby niedawno walka z ptasią grypą. Ciągle mamy ręce pełne roboty. Ludzie dzwonią z pretensjami, że śmieci nie wywiezione, albo, że psy w okolicy się błąkają. Musimy wtedy interweniować, a to jest bardzo absorbujące.
O tym, że funkcja sołtysa jest niewdzięczna najlepiej, zdaniem Wiesława Domalewskiego, świadczy fakt, że coraz mniej osób o nią zabiega. W ostatnich wyborach nie miał konkurentów. Przy okazji zdradza nam, że do kolejnych już nie przystąpi.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
