W miniony piątek w Miejskim Domu Kultury w Szczytnie odbyła się projekcja filmu dokumentalnego pt. „Radość Zygmunta”. Jego bohaterem jest sołtys Olszyn Zygmunt Rząp, który opowiada o swoich artystycznych pasjach.
Projekcję poprzedziły występy zaprzyjaźnionych zespołów folklorystycznych „Mazury” i „Wystek”, które nieraz gościły na sołtysowej scenie podczas imprez organizowanych w Olszynach. Projekcja, choć nie bez pewnych kłopotów technicznych, które udało się jednak szybko opanować, odbyła się przy nieomal komplecie widowni.
- Mój film to praca dyplomowa - mówi reżyser i jednocześnie operator Ireneusz Bilewicz. Dodaje, że zaliczona na piątkę w Krakowskiej Szkole Filmowej i Teatralnej. Warto wspomnieć, że pierwszy kontakt z bohaterem swojego filmu pan Ireneusz nawiązał około trzech lat temu, gdy kręcił program dla TVN o osobach, które trafiły szóstkę w totolotku.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jego najnowsze dzieło, czyli „Radość Zygmunta” trwa zaledwie kwadrans. Mówi o tym, jak sołtys Olszyn, z dala od wielkomiejskiego zgiełku, bez pospiechu kolejno realizuje swoje marzenia.
W filmie przedstawione jest m. in. muzeum rolnicze pana Zygmunta, z wielką kolekcją eksponatów. Są scenki pokazujące jak tłumaczy zwiedzającym działanie niektórych ciągle sprawnych, a przecież zabytkowych przedmiotów. Później kamera pokazuje sołtysa pochylonego nad rzeźbiarskim warsztatem, podczas cyzelowania kolejnego dzieła. Widać też w rodzajowych scenkach uczestników licznych festynów i imprez organizowanych na posesji pana Zygmunta. Można także zobaczyć słynny już jarmark staroci. Ostatnie sceny mówią o kolejnej pasji - jeździe na wymarzonym ciężkim motocyklu, na którym, zabierając tylko najniezbędniejsze rzeczy, można by objechać cały świat.
Po projekcji były podziękowania od widowni oraz rowerowej drużyny „Kręciołów”, której sołtys nigdy nie odmówił gościny podczas licznych odwiedzin.
Sam bohater mówi „Kurkowi”, że w filmie nie zobaczył wszystkiego, czego się spodziewał, ale cóż, reżyser pokazał tak jego sylwetkę, jak dyktowała mu to własna wizja artystyczna.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
