Magdalena Jabłonowska ze Szczytna jest przykładem na to, że warto podążać za swoimi marzeniami. Mężatka, mama dwóch synów, postanowiła zrezygnować ze spokojnej pracy w starostwie, aby poświęcić się intensywnym przygotowaniom do egzaminów w Wyższej Szkole Oficerskiej we Wrocławiu. Wysiłek się opłacił. Po trwającym rok kursie, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pani Magdalena zostanie oficerem Wojska Polskiego.

Spełniła marzenie o mundurze
Magdalena Jabłonowska: - Kiedy człowiek za bardzo się do czegoś przywiązuje, to za mocno się ogranicza, a ja tego nie lubię

NADSZEDŁ TEN MOMENT

Kobiety w wojsku stanowią obecnie ok. 2,5%. Wciąż pokutują jeszcze stereotypy mówiące o tym, że to służba nie dla pań. Takie podejście powoli odchodzi jednak do lamusa. Kobiety coraz chętniej i częściej zakładają mundury, doskonale radząc sobie w rolach przypisywanych dotąd tylko mężczyznom.

Do grona pań służących w armii dołączy niebawem mieszkanka Szczytna, Magdalena Jabłonowska. Właśnie zdała z powodzeniem egzaminy do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu, która od października zostanie przemianowana na akademię. Po ukończeniu rocznego kursu odbywającego się na potrzeby obrony terytorialnej, pani Magda uzyska stopień oficerski podporucznika. Dzięki temu, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zostanie dowódcą plutonu liczącego 30 żołnierzy. Przyznaje, że marzenie o wojskowym mundurze towarzyszyło jej od dawna. Zaczęło się jeszcze w dzieciństwie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Brat mojej mamy służył w marynarce wojennej, wojskowym był też jej kuzyn. Zawsze, kiedy do nas przyjeżdżał z zaciekawieniem słuchałam jego opowieści – wspomina pani Magdalena. Zanim zdecydowała się pójść w ich ślady, oddawała się zupełnie innym zajęciom. W Olsztynie ukończyła edukację administracyjno – menedżerską oraz rolnictwo, w dorobku ma też cztery kierunki podyplomowe. Po studiach rozpoczęła pracę w samorządach, gdzie zajmowała się głównie pisaniem wniosków o dofinansowanie inwestycji. W międzyczasie wyszła za mąż i została mamą dwóch chłopców, którzy dziś mają 5 i 9 lat. Wreszcie postanowiła spełnić swoje marzenie o służbie wojskowej. - Uznałam, że nadszedł ten właściwy moment – wspomina pani Magda.

WSZYSTKO NA JEDNĄ KARTĘ

Aby dobrze przygotować się do egzaminów, postawiła wszystko na jedną kartę, rezygnując z pracy w szczycieńskim starostwie. - Nie była to łatwa decyzja, ale wiedziałam, że muszę spróbować – mówi. Intensywne treningi zaczynała pobudką o 4.30 i biegiem na około 5 km, potem był basen, do tego dwa razy w tygodniu zajęcia z trenerem interpersonalnym oraz treningi karate. - Miałam pomocnika w osobie męża, który bardzo mnie motywował – śmieje się nasza rozmówczyni. Przed przystąpieniem do egzaminów musiała też wykonać laserową korektę wzroku. Wada, którą miała, eliminowała ją z procesu rekrutacyjnego. - Bardzo się obawiałam tego zabiegu, ponieważ pierwsze podejście do niego zakończyło się niefortunnie – wspomina. Na szczęście za drugim razem wszystko się udało, ale przez półtora miesiąca była wyłączona z treningów. - Miałam wątpliwości, czy przez ten czas nie spadnie mi wydolność, jednak po przerwie przystąpiłam do przygotowań ze zdwojoną siłą.

500 KANDYDATÓW NA 80 MIEJSC

Po długich przygotowaniach przyszedł wreszcie czas egzaminów. Składały się one z dwugodzinnego sprawdzianu z języka angielskiego, a potem z testów sprawnościowych – podciągania na drążku, biegu po „kopercie”, sprintu na 800 metrów i przepłynięciu 50 m na basenie. Ostatnim etapem była rozmowa kwalifikacyjna obejmująca bardzo szeroki zakres wiedzy. - Sądziłam, że wszystko będzie trwało krócej. Jednak egzaminy zaczęły się o 7.00 rano, a zakończyły o 22.00 – wspomina nasza rozmówczyni. Warto podkreślić, że o 80 miejsc w szkole, ubiegało się ok. 500 kandydatów. Pod koniec sierpnia pani Magdalena rozpocznie 12-miesięczny kurs obejmujący ćwiczenia na poligonie oraz zajęcia teoretyczne. Ma się on odbywać nie tylko we Wrocławiu, ale też innych częściach kraju. To oznacza długą rozłąkę z rodziną. Przez pierwsze 4 – 6 tygodni, do czasu złożenia przysięgi, nie będzie jej w domu. Potem będzie w nim mogła spędzać kilka weekendów w miesiącu. Pani Magda przyznaje, że dzieci, zwłaszcza starszy syn, bardzo to przeżywają. - Dużo ze mną o tym rozmawia. Zwierza się, że będzie mu smutno, że wyjadę, ale z drugiej strony zachęca mnie do tego, wiedząc, że w ten sposób spełniam swoje marzenie – mówi.

Pani Magdalena liczy, że po ukończeniu kursu trafi na Warmię i Mazury, być może do IV Brygady Warmińsko – Mazurskiej Wojsk Obrony Terytorialnej. Dzięki temu będzie blisko swojej rodziny.

Przyszła pani oficer przyznaje, że jest niespokojnym duchem i nie dla niej praca przy biurku. - Kiedy człowiek za bardzo się do czegoś przywiązuje, to za mocno się ogranicza, a ja tego nie lubię – zdradza.

Ewa Kułakowska

 

Mjr Zbigniew Stakun, szef Wydziału Rekrutacji Wojskowej Komendy Uzupełnień w Olsztynie:

W ostatnich czasach kobiety coraz chętniej garną się do wojska. Jesteśmy teraz w trakcie powoływania do służby przygotowawczej i zauważam, że pań jest tak dużo, że trudno zabezpieczyć im odpowiednią liczbę miejsc. Służba w wojsku staje się dla nich atrakcyjna.

Pani Mada jest osobą wyjątkową i od początku jej kibicowałem. Po pierwsze, swoje marzenia spełniła dość specyficznie. Aby właściwie się przygotować do egzaminów, poświęciła swoją dotychczasową pracę. Po drugie, trzeba pamiętać, że konkurowała z mężczyznami, osiągając bardzo dobry wynik. Swoją postawą, determinacją i zaangażowaniem może służyć za przykład dla innych, przy okazji wspaniale popularyzując służbę wojskową wśród pań. Przed nią trudny okres, bo zmieni się styl życia jej oraz najbliższych, ale wierzę, że sobie poradzi.{/akeebasubs}