W miniony czwartek w obrębie głównego przejazdu kolejowego w Szczytnie widać było wzmożony ruch służb drogowo-kolejowych.

Spełniony postulat?Na jezdni ul. Kolejowej przed skrzyżowaniem z ul. Warszawską, bardzo szybko wymalowano linie wyznaczające przejście dla pieszych. Ale nie tylko tam. Nowo wyznaczony pieszy szlak nie kończy się na widocznym w górnej części fotografii szczątkowym chodniku. Biegnie dalej, poprzez torowisko i ul. Polną, a kończy się dopiero pod przychodnią zdrowia. Można dzięki temu rozwiązaniu swobodnie przechodzić przez przejazd i to tą strona, która była dotąd zakazana. Miałby się spełnić postulat Czytelników „Kurka” o urządzeniu w tym miejscu przejścia dla pieszych? No i policja nie miałaby już powodu, by czepiać się przechodniów?

 

 

 

CHWILÓWKA

Niestety, nie. Nie widać tego na czarno-białym zdjęciu, ale linie wyznaczające nowy pieszy szlak są koloru... żółtego. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Warto przypomnieć, bo nie każdy kierowca o tym wie, że takie oznaczenia mają charakter tymczasowy i zazwyczaj wprowadzane są z powodu prac remontowych.  Tak też jest w opisywanym przez nas przypadku. Na przejeździe kolejowym wymieniane są betonowe płyty leżące między szynami. Na  pierwszy ogień idą te od strony budynku nastawni.
W związku z tymi pracami piesi nie będą mogli chodzić tą stroną i dlatego urządzono ów chwilowy żółty szlak. Po ułożeniu nowych płyt na torowisku, wszystko wróci do starego.
Jedyną drogą dla pieszych będzie na powrót chodnik przy nastawni, obecnie zamknięty. Jak nam mówi wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk, miasto próbuje dogadać się z koleją, by przy okazji remontu powstało trwałe przejście dla pieszych od strony ul. Kolejowej i Polnej. Rozmowy wciąż trwają i do chwili zamknięcia gazety nie zapadły jeszcze wiążące decyzje.

 

SKRZYNKA POTRZEBNA OD ZARAZ

W ubiegłym tygodniu opisywaliśmy opustoszały słupek smętnie stojący przy chodniku na ul. Lanca. Jeszcze do lata wisiała na nim skrzynka na listy, która potem nagle znikła. Nie martwiło to nas, gdyż sądziliśmy, że w dobie poczty internetowej, dziś papierowych listów już się nie wysyła. Tymczasem okazuje się, że była to pochopna ocena. Okoliczni mieszkańcy, wśród nich Jadwiga Wróblewska (z ul. Lanca), chcieliby powrotu skrzynki. Pani Jadwiga od jakiegoś już czasu przebywa na emeryturze. Jak w przypadku większej części społeczeństwa, niezbyt wysokiej, więc ile może, dorabia sobie. A polega to m. in. na tym, że właściwie każdego dnia musi wysłać niewielką przesyłkę listową.
- Od kiedy skrzynki nie ma, muszę codziennie chodzić na pocztę! - żali się nasza Czytelniczka, a przecież nie jest w najmłodszym wieku.
Dodaje, że na budynku poczty wiszą aż dwie skrzynki, no i nie rozumie w jakim celu. Skoro już doszło się do placówki, to jaka to fatyga wejść do środka i nadać list w okienku?

NISKIE GAŁĘZIE

Pani Jadwiga dorzuciła też kilka spostrzeżeń do naszych uwag dotyczących marnego stanu obu chodników przy  ul. Lanca. Obluzowało się tam i wypadło kilka chodnikowych krawężników, od strony trawników i leżą one teraz na darni. Poza tym przyuliczne, a właściwie przychodnikowe drzewka, niepielęgnowane przez miasto, mają tak niskie gałązki, że zawadzają o nie co wyżsi  uczniowie ogólniaka. Nasza Czytelniczka niejednokrotnie widziała, jak młodzież po prostu schodziła z chodnika na jezdnię, co jej zdaniem, jest niebezpieczne.

 

 

 

 

POMOCNE ZAROŚLA

Ulica Iwaszkiewicza charakteryzuje się tym, że ma mieszaną nawierzchnię. Do skrzyżowania z ul. Chopina wszystko jest w porządku – jedzie się po gładkim asfalcie, ale dalej już mamy tylko ubity żwir.  Na tym odcinku, a zaraz za opisywanym skrzyżowaniem krzewią się dość okazałe drzewka i krzaki. Ów dziki kącik zieleni pełni jednak dość pożyteczną rolę.  
Na opisywanym odcinku ulicy brakuje kanalizacji deszczowej, więc w razie większych opadów tworzą się tutaj spore kałuże, a nadmiar wody zalewa, a właściwie zalewał okoliczne przydomowe ogrody. Sprytni mieszkańcy przekopali bowiem rowek w kierunku zarośli. Wewnątrz nich jest lokalne zagłębienie i teraz woda opadowa spływa w tym kierunku, a nie do ogrodów. Cóż, w zaroślach panuje, niestety, totalny bałagan. Zalega tam mnóstwo odpadków, a najwięcej elementów drewnianych. Natrafiliśmy tam też na rozłupane pustaki budowlane, a przy nich młotek. Byłby to efekt zabawy dzieci, czy raczej ktoś dorosły rozbijał sobie pustaki potrzebne do budowę garażu lub domu?

STRACH O PIWNICE

Drugi problem mieszkańców ul. Iwaszkiewcza to mały zbiornik wodny, który znajduje się tuż za końcem ulicy. Dawniej była to dość rozległa glinianka, ale z czasem, gdy powstawało w okolicy coraz więcej domków jednorodzinnych, ziemię z wykopów składowano właśnie w niej, wskutek czego znacznie zmalała. Nie mniej istnieje nadal i okoliczni mieszkańcy obawiają się, że jak jeszcze popada, to poziom wody będzie tak wysoki, że ta przesiąknie do ich piwnic, co zdarzało się w przeszłości.
- Nic takiego się nie stanie - uspokaja wiceburmistrz Krzysztof Karczmarczyk. Jak nam wyjaśnia, obecnie ulice przyległe do tego osiedlowego „stawu” zostały skanalizowane. Mają instalację burzową, więc woda opadowa nie będzie już spływać powierzchniowo do zbiornika, a do kanalizacji.
Zwróćmy jeszcze uwagę na to, że podobnie jak w zaroślach, tak i w opisywanym zbiorniku zalega sporo nieczystości. W nurtach widać oponę, jakieś szczątki mebli, więc nietrudno się domyśleć kto to wszystko wrzuca.

SPROSTOWANIE

W poprzednim numerze „Kurka” zmieściłem zdjęcie krzyża z cmentarza ewangelickiego w Targowie, dodając, że zostało ono przesłane przez mieszkańca tej miejscowości. Otrzymałem je poprzez Facebook, sądząc, że zostało wykonane przez autora korespondencji. Tymczasem okazuje się, że fotografię wykonał Witold Olbryś, a zaczerpnięta ona została z jego strony internetowej. Za podanie błędnej informacji przepraszam pana Witolda Olbrysia.
Marek J. Plitt

SPROSTOWANIE

Do artykułu „FABRYKA W NOWEJ SIEDZIBIE” wkradły się pomyłki, które niniejszym prostuję. Dofinansowanie unijne rewitalizacji hali wyniosło 2,74 mln zł, a nie jak błędnie podałem 2,6 mln. Poza tym „Novum” eksportuje 29% całej produkcji, a nie 60%, bo ta wielkość dotyczy tylko wyrobów piankowych, tj. kształtek, siedzisk, puff, itp. Ogółem firma wytwarza 9 500 pozycji asortymentów, co daje liczbę 112 tys. sztuk wyrobów.
Marek J. Plitt{/akeebasubs}