Przybyła do Miejskiego Ośrodka Kultury w Pasymiu publiczność miała przyjemność wysłuchać przedwojennych, ponadczasowych utworów w wykonaniu Moniki Borzym. Były też nowości, jak np. „Takie ciało”, napisana specjalnie dla wokalistki przez Artura Andrusa piosenka o tym, że kobiece ciało w każdym rozmiarze jest piękne.

Śpiewała i zachwalała krągłości
Monika Borzym zwierzała się, że kiedy śpiewa przedwojenne piosenki do tekstów Juliana Tuwima czy Mariana Hemara wydaje jej się, że opowiada swoją historię

W piątek w Miejskim Ośrodku Kultury wystąpiła ze swoim zespołem wokalistka Monika Borzym. W jej repertuarze znalazły się piosenki z jej ostatniego albumu. Znajdują się na niej przedwojenne utwory taneczne, które do dziś nic nie straciły ze swojego uroku i wciąż są aktualne. - Chociaż mają 100 lat, to kiedy je śpiewam, wydaje mi się, że opowiadam swoją historię. Wiem, że już nikt takich pięknych, ponadczasowych piosenek nie napisze – mówiła artystka do zgromadzonej publiczności.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Usłyszała ona nieśmiertelne teksty m. in. Juliana Tuwima i Mariana Hemara z muzyką Henryka Warsa czy Jerzego Petersburskiego. Były też nowości jak np. „Takie ciało”, napisana specjalnie dla wokalistki przez Artura Andrusa piosenka o tym, że kobiece ciało w każdym rozmiarze jest piękne. Sama nie wstydzi się swoich krągłości, a wręcz je eksponuje, czego najlepszym przykładem jest jej naga sesja dla „Playboya”, którą potraktowała jako swego rodzaju misję. Uważa, że każda kobieta jest wyjątkowa, tylko niektórym z nich brakuje odwagi, ponieważ wstydzą się swojej sylwetki. - Jesteśmy szczuci wizerunkiem idealnie wyrzeźbionego brzucha, zgrabnych smukłych nóg. I tym, że takie ciała chce się widzieć na plaży. A tak naprawdę każde ciało na uwagę zasługuje – przekonywała Monika Borzym. Niektórzy, znający jej utwory z poprzednich płyt, mogli być zaskoczeni. Głos artystki mocno się zmienił. - Już nie jestem zwinną wokalnie, dobrze zapowiadającą się wokalistką jazzową, tylko bardziej bardem, takim Leonardem Cohenem – opowiadała. Okazuje się, że po ciąży głos znacząco jej się obniżył i mimo upływu 2,5 lat tak już zostało. W tej sytuacji musiała nauczyć się śpiewać na nowo, co na początku, czego nie ukrywała, było frustrujące. W międzyczasie, szukając dla siebie alternatywnych rozwiązań, zdobyła drugi zawód. Jest … psychoseksuologiem.

Koncert w Pasymiu odbył się w ramach projektu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a jego partnerem był Miejski Ośrodek Kultury. - Sto karnetów, którymi dysponowaliśmy, rozeszło się w kilka godzin – informuje dyrektor Danuta Choroszewska-Clausen.

(o){/akeebasubs}