Do miejskich radnych trafiła niedawno korespondencja od kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, który zachęca ich do zaangażowania się w jego kampanię. Zdaniem szczycieńskich przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości to niedozwolona prawem, bo prowadzona w urzędzie, agitacja. - Jeśli państwo uważają, że jest to przekroczenie pewnych ram prawnych, proszę złożyć odpowiednie zawiadomienia – radzi im burmistrz Stefan Ochman.
Przed posiedzeniami marcowych komisji wszyscy szczycieńscy radni, za pośrednictwem Biura Rady, otrzymali adresowane do każdego z imienia i nazwiska listy. Ich nadawcą, czego jednak na kopertach nie było, okazał się kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski. W listach zachęca samorządowców, aby zaangażowali się w jego kampanię. Korespondencja budzi kontrowersje. Radni Prawa i Sprawiedliwości uznali, że jest to przejaw niedozwolonej, bo prowadzonej w urzędzie, agitacji wyborczej. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Burmistrz Stefan Ochman, który startował w wyborach z ramienia KO, przyznawał, że sam jest korespondencją od kandydata zaskoczony. Jak tłumaczył, listy wpłynęły do Biura Rady, ale nie wiadomo było, kto jest ich nadawcą. - Nie miałem wiedzy, że taka korespondencja została skierowana, a my nie otwieramy listów adresowanych do radnych – wyjaśniał włodarz. - Jeśli państwo uważają, że jest to przekroczenie pewnych ram prawnych, proszę złożyć odpowiednie zawiadomienia – radził radnym PiS-u. Teresa Moczydłowska przyjęła te tłumaczenia z niedowierzaniem. - Ta korespondencja przyszła 3 marca. Jakoś nie chce mi się wierzyć, aby przez ten czas nikt jej nie otwierał – dzieliła się swoimi wątpliwościami. Pytała również, czy listy od innego kandydata też zostałyby tak rozdysponowane. Burmistrz odpowiedział, że każda korespondencja zostałaby potraktowana w ten sam sposób.
(ew){/akeebasubs}
