Wakacje, nie da się ukryć, właśnie dobiegają końca. Czas można spędzać rozmaicie, nie zawsze odpowiednio go wykorzystując i z nudów robiąc niekoniecznie dobre rzeczy.

Sposób na wakacjePodobnego problemu nie mieli szczycieńscy harcerze, którzy dwa tygodnie spędzili na letnim obozie w bazie Bałdy Piec (fot. 1) – Facebook – Hufiec ZHP Mazurski) na pograniczu powiatów olsztyńskiego i szczycieńskiego. Relację z pobytu przesłała nam pwd. (przewodnik) Aleksandra Juniewicz:

Harcerska Baza Obozowa Bałdy Piec stała się miejscem niezwykłej przygody dla harcerzy Hufca ZHP Mazurskiego, wcześniej swoją kolonię miały tam także zuchy. W obozie uczestniczyły wszystkie drużyny harcerskie z hufca, które przez blisko dwa tygodnie wspólnie uczyły się, działały i przeżywały niezapomniane chwile.

Program obozu łączył elementy harcerskiej tradycji z nowoczesnymi formami edukacji. Harcerze budowali niemal od podstaw swoje obozowisko, brali udział w grach terenowych, zajęciach z pierwszej pomocy, artystycznych czy historycznych. Nie zabrakło wydarzeń patriotycznych - 1 sierpnia wszyscy uczestnicy oddali hołd Powstańcom Warszawskim poprzez turniej wiedzy, grę terenową „Cienie 44’ ” oraz wspólne śpiewanie pieśni powstańczych. W ramach obozu odbyła się także wycieczka do Muzeum Bitwy pod Grunwaldem (fot. 2 - Facebook – Hufiec ZHP Mazurski).

Zestaw atrakcji i działań mających na celu kształtowanie charakterów na tym się nie skończył.

Podczas obozu młodzież poznawała sylwetki bohaterów takich jak gen. Stefan Rowecki „Grot”, rozwijała umiejętności survivalowe, terenoznawcze i sportowe oraz integrowała się przy, harcerskim karaoke, festiwalu piosenki obozowej i innych zajęciach prowadzonych w drużynach. Rzecz jasna, nie mogło zabraknąć ognisk, przy których gromadziła się harcerska brać (fot. 3 Facebook – Hufiec ZHP Mazurski )

- Ten czas na długo pozostanie w sercach uczestników, jako dowód, że harcerstwo to najlepsza szkoła życia. To nie tylko przygoda, ale też wartości. Chcemy, aby młodzi ludzie uczyli się odpowiedzialności, współpracy i wrażliwości na innych - podsumowuje pwd. Aleksandra Juniewicz.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

 

ZNÓW ODLECĄ ŻURAWIE

Choć w momencie ukazania się bieżącego numeru „Kurka” lato po raz kolejny miało o sobie dać znać, nie ulega kwestii, że ta pora roku powoli się kończy. Sygnały termiczne odczuwamy rano, wieczorem i niejednokrotnie w ciągu dnia. Innym znakiem już ponad tydzień temu mogły być gromadzące się ptaki, które chłodniejsze miesiące wolą spędzać daleko stąd. Widowiskowe nie tylko dla ornitologów jest zlotowisko żurawi na Łąkach Dymerskich, czyli na granicy gmin Dźwierzuty i Biskupiec. W ostatnich latach regularnie widzieliśmy te ptaki gromadzące się także na łąkach i pastwiskach pomiędzy Dybowem i stacją kolejową w Pasymiu. Jeśli będziemy mieli szczęście – i będziemy tym zainteresowani - zobaczymy je z okien pociągu. Takie też szczęście uśmiechnęło się ostatnio i do niżej podpisanego. Wszystkich żurawi uchwycić się nie dało  (fot. 4), ale w rzeczonym miejscu była ich spokojnie ponad setka. Czyli chyba niemało.

 

WRACA CYWILIZACJA

O niedziałających wyświetlaczach na szczycieńskim dworcu kolejowym pisaliśmy kilkakrotnie. Z niejakim zdziwieniem dostrzegliśmy ostatnio, że wróciły do odpowiedniego stanu – czyli zdjęto z nich taśmy i po prostu działają  (fot. 5). Jak się okazuje, na naszej stacji jest nie aż tak mały ruch – w miniony piątek, gdy byliśmy tam ok. godziny 13., policzyliśmy, że do północy (ostatni pociąg mamy o 23.25 ) odjedzie stąd trzynaście składów, czyli nie tak mało jak na nasze województwo. Nie naprawiono jeszcze głośników w budynku dworcowym (słychać tylko te na peronach), ale zawsze to jakiś postęp.

 

RUCH MÓWI "STOP"

Już parę ładnych miesięcy temu słyszeliśmy informacje o rzekomych planach budowy ośrodków dla imigrantów w Szczytnie lub okolicach. Pod koniec maja sprawę poruszono na sesji Rady Miejskiej, gdzie rewelacje zdementowano. Nie jest to jednak problem, który zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W strefach przygranicznych krążą patrole Ruchu Obrony Granic. Dotyczy to w szczególności naszych zachodnich rubieży. Powiat szczycieński położony jest, jak wiemy, trochę w innej części kraju i bliżej stąd do granic z Rosją (obwód królewiecki) czy Litwą. Tak czy owak Ruch Obrony Granic zawitał i na nasze podwórko, o czym świadczą umieszczone tu i ówdzie banery  (fot. 6) . Co najmniej jeden z nich został już z jakichś powodów usunięty.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

AUTOBUSY Z DALEKIEGO WSCHODU

Miasto niedawno poinformowało o podpisaniu kolejnej umowy na zakup chińskich yutongów, czyli autobusów elektrycznych. Kwota 6 milionów za dwie sztuki może niejednego szokować, ale cóż... Od czerwca po ulicach Szczytna jeżdżą już dwa autobusy tej samej marki (choć trochę krótsze od tych nowych), a wkrótce stan floty elektrycznej ZKM-u (mamy w niej jeżdżące już jakiś czas solarisy) będzie wynosił sześć – a więc po dwa pojazdy na każdą linię. Czy efektem dokupienia nowych wozów będzie powstanie nowej linii? O różnych kolejnych trasach mówiło się od paru lat, ale niewiele z tego wynikło.

Tak się złożyło, że dopiero w minionym tygodniu mieliśmy okazję wsiąść do yutonga. Jeździ cichutko, w środku pojawia się wyświetlana trasa (fot. 7) wraz z komentarzem głosowym. Inna nowość związana z kursowaniem owych autobusów po szczycieńskich ulicach to zmienione nazwy pętli. Już dość dawno temu pisaliśmy, że np. autobusy linii nr 1 zaczynają/ kończą swoją trasę na ul. Solidarności (a nie Broniewskiego), a linii nr 3 – na ul. Pomorskiej (a nie Suwalskiej). I taką lokalizację pokazują wyświetlacze na nowych autobusach  (fot. 8). Na tych pozostałych jest po staremu...

Tekst i foto (w większości) G.P.J.P.{/akeebasubs}