Trzykrotna złota medalistka i zdobywczyni brązowego medalu na zakończonych niedawno pływackich Mistrzostwach Świata Juniorów w Limie Karolina Piechowicz spotkała się w szczycieńskim ratuszu z uczniami Szkoły Podstawowej nr 3 w Szczytnie. Odpowiadając na pytania dzieci, uzdolniona sportsmenka wyjawiła m.in. swoje plany na przyszłość związane ze studiowaniem w Stanach Zjednoczonych oraz zdradziła, czy ma już chłopaka.
Karolina Piechowicz, 17-letnia pływaczka z Leśnego Dworu, podczas zakończonych kilka tygodni temu Mistrzostw Świata Juniorów w Limie zdobyła trzy złote medale i jeden brązowy. W miniony poniedziałek utalentowana sportsmenka spotkała się w szczycieńskim ratuszu z uczniami III klasy Szkoły Podstawowej nr 3 w Szczytnie. Jak tłumaczyła wychowawczyni dzieci, Beata Boczar, celem spotkania było pokazanie jej wychowankom, że nawet mieszkając w małym mieście, dzięki ciężkiej pracy i talentowi, można odnosić sukcesy na arenie międzynarodowej. Spotkanie miało dla 17-letniej pływaczki wyjątkowe znaczenie, bo sama jest absolwentką „trójki”. Nic więc dziwnego, że odpowiadając na pytania dzieci, Karolina, której towarzyszył jej pierwszy trener Sławomir Szczerbal, wspominała z sentymentem lata nauki w tej szkole. Uczniowie pytali ją m.in. o plany na przyszłość oraz o to, jak godzi codzienne, trwające w sumie trzy godziny treningi, z nauką. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Uczniowie byli też ciekawi prywatnego życia Karoliny. Chcieli dowiedzieć się, czy ma chłopaka i czy mimo wszystko znajduje czas na spotkania ze znajomymi. - Chłopaka na razie nie mam, ale na życie towarzyskie znajduję czas, głównie w weekendy. Inaczej chyba bym zwariowała – zwierzała się mistrzyni. W wolnych chwilach lubi też spacery po lesie, kontakt z przyrodą oraz oglądanie seriali. Pytana o liczbę zdobytych od początku pływackiej kariery medali bez wahania odpowiedziała, że ma ich już w swoim dorobku … ponad trzysta. Karolina podkreślała też rolę rodziców w jej sportowej karierze. - Wozili mnie na treningi, pilnowali, abym właściwie się odżywiała – mówiła, szczególnie podkreślając zaangażowanie swojego nieżyjącego już taty, Kazimierza, który od samego początku był jej najwierniejszym kibicem. - Towarzyszył mi na każdym treningu i obserwował moje poczynania. Kiedy zdarzało mi się pływać nie tak, jak powinnam, dostawałam od niego reprymendę – wspominała.
Na zakończenie spotkania z uczniami, Karolina otrzymała od nich w prezencie kwiaty oraz specjalnie dla niej przygotowaną laurkę.
Potem mistrzyni wraz ze swoim pierwszym trenerem spotkała się jeszcze z burmistrzem Krzysztofem Mańkowskim, który podarował jej praktyczny prezent – walizę na kółkach, która z pewnością przyda się naszej mistrzyni podczas licznych wojaży.
(ew){/akeebasubs}
