Turysta z Łodzi znalazł w miejscowości Racibór w gminie Świętajno rannego łabędzia. Przez kilka godzin szukał ratunku dla cierpiącego zwierzęcia, ale bez skutku. Na jego apel o pomoc odpowiedział dopiero lekarz weterynarii ze Szczytna, Jarosław Tołoczko. Kiedy jednak dotarł na miejsce, ptaka już tam nie było.

Spóźniona pomoc łąbędziowi
Lekarz weterynarii Jarosław Tołoczko radzi, by w razie znalezienia chorego zwierzęcia dzwonić pod numer alarmowy 112

W czwartkowe późne popołudnie wypoczywający w miejscowości Racibór w gminie Świętajno pan Michał z Łodzi znalazł rannego łabędzia. Ptak był mocno poturbowany i obficie krwawił. Z relacji wędkarzy łowiących w jeziorze ryby wynikało, że najprawdopodobniej został zaatakowany przez wydrę. Turysta podjął próbę ratowania rannego zwierzęcia. Szybko się jednak przekonał, że to nie takie proste.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Zdarzenie miało bowiem miejsce w porze, gdy skontaktowanie się z jakąkolwiek instytucją mogącą pomóc, nie skutkowało. Na nic zdało się także zawiadomienie policji. Zawiodły również próby skontaktowania się z kilkoma lekarzami weterynarii. Zdesperowany pan Michał wystąpił z apelem o pomoc na Facebooku. Dzięki niemu udało mu się dodzwonić do lekarza weterynarii ze Szczytna, Jarosława Tołoczki. Ten, pomimo późnej pory i znacznej odległości, udał się na miejsce. Niestety, kiedy dotarł tam około godziny 21.00, ptaka już nie było. Pan Michał podejrzewa, że odpłynął. Nie ma jednak nadziei, że udało mu się przeżyć, bo obrażenia, jakich doznał, były bardzo poważne.

Ranny łabędź na pomoc czekał kilka godzin. Kiedy wreszcie dotarła, ptaka nie było już na miejscu

Opisany przypadek dowodzi, że mechanizmy mające działać w takich sytuacjach, zawodzą. Ktoś, kto w godzinach wieczornych natknie się na ranne, potrzebujące pomocy zwierzę, najczęściej zderza się z murem obojętności i niemocy. Jak się wtedy zachować? Jarosław Tołoczko radzi, że najlepiej zadzwonić pod numer alarmowy 112 i skontaktować się z oficerem dyżurnym policji. Ten powinien wysłać na miejsce radiowóz i powiadomić lekarza weterynarii, który z daną gminą ma podpisaną umowę obejmującą tego typu przypadki. W gminie i mieście Szczytnie jest to właśnie Jarosław Tołoczko. Jak zaznacza, podejmuje on interwencję dopiero po zawiadomieniu przez służby lub urzędników. - W przypadku łabędzia zrobiłem wyjątek, bo w gminie Świętajno nikt nie zareagował. Pan, który próbował go ratować, czekał na pomoc kilka godzin – tłumaczy lekarz.

(ew){/akeebasubs}