Starosta będzie się musiał tłumaczyć przed prokuraturą z tego, że przez prawie siedem lat tolerował sprawowanie funkcji p.o. dyrektora szpitala przez Marka Michniewicza, prowadzącego jednocześnie prywatną działalność gospodarczą. Zawiadomienie w tej sprawie złożyło CBA, dopatrując się w działaniach Jarosława Matłacha naruszenia przepisów ustawy antykorupcyjnej. Wątpliwości budzi to, że do prowadzenia sprawy wyznaczono Prokuraturę Rejonową w Szczytnie.
OMIJANIE PRZEPISÓW
To, co przez wiele lat dla rządzących powiatem było normą, dla Centralnego Biura Antykorupcyjnego jest łamaniem prawa. Pod koniec ubiegłego tygodnia skierowało ono do Prokuratury Okręgowej w Olsztynie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez starostę szczycieńskiego. To skutek kontroli, którą biuro prowadziło od końca kwietnia do połowy czerwca w związku z sytuacją w szczycieńskim szpitalu. Wcześniej „Kurek” wystąpił do CBA z prośbą o wyjaśnienie, czy sprawowanie przez dziewięć lat funkcji p.o. dyrektora ZOZ i jednoczesne prowadzenie przez Marka Michniewicza prywatnej działalności nie jest próbą ominięcia przepisów ustawy antykorupcyjnej. Kontrola potwierdziła, że taka praktyka narusza obowiązujące przepisy. W sierpniu biuro wystąpiło do starosty o odwołanie p.o. dyrektora. Zarząd Powiatu to zrobił i ogłosił konkurs na nowego szefa szpitala. To jednak wcale nie zakończyło sprawy. Teraz Jarosław Matłach będzie musiał się tłumaczyć śledczym, dlaczego przez blisko siedem lat, od 2006 do 2012 r. tolerował niejasną sytuację w szpitalu. W ocenie CBA niepowołanie przez ten czas dyrektora ZOZ było podyktowane zamiarem ominięcia zapisów ustawy antykorupcyjnej. Jak ustalono w trakcie kontroli, mogło to mieć na celu umożliwienie p.o. dyrektorowi prowadzenia działalności gospodarczej – czytamy w oświadczeniu rzecznika CBA Jacka Dobrzyńskiego. Postępowanie wykazało również, że Matłach naruszył przepisy ustawy o samorządzie powiatowym, ponieważ nie żądał od Michniewicza oświadczeń majątkowych.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIEJEDNOZNACZNA SYTUACJA
Starosta decyzję CBA przyjmuje z zaskoczeniem. W wydanym oświadczeniu wyraża zdziwienie, że o złożonym do prokuratury zawiadomieniu dowiedział się z mediów a nie z oficjalnych dokumentów. Przypomina również, że sytuacja prawna mająca miejsce w szpitalu powiatowym w Szczytnie była niejednoznaczna, czego dowodzą opinie prawne znajdujące się w posiadaniu Zarządu Powiatu. Nadal podtrzymuje także dobrą ocenę Michniewicza jako dyrektora ZOZ i podkreśla jego zasługi dla placówki. Moje działanie jako starosty szczycieńskiego podyktowane było i jest interesem mieszkańców powiatu, w tym zapewnieniem dostępu do szpitalnych usług medycznych – zapewnia Matłach.
DLACZEGO SZCZYTNO?
Prokuratura Okręgowa w Olsztynie przekazała zbadanie sprawy szczycieńskiej Prokuraturze Rejonowej. Stojąca na jej czele Dorota Krzyna w rozmowie z dziennikarzami zapewniła, że postępowanie wyjaśniające zacznie się niezwłocznie. Zaznaczyła jednak, że na obecnym etapie nie można mówić, czy doszło do popełnienia przestępstwa i nie ma mowy o zawieszeniu starosty w obowiązkach.
To, że sprawę wyjaśniać będzie prokuratura w Szczytnie, budzi kontrowersje ze względu na funkcję, którą sprawuje Jarosław Matłach. Czy w tej sytuacji nie lepiej by było, gdyby zawiadomieniem CBA zajęła się inna prokuratura? - To już pani ocena – słyszymy od zastępcy Prokuratora Rejonowego Artura Choroszewskiego. Jak nas informuje, wyłączenie z postępowania musiałoby nastąpić na wniosek samych prokuratorów lub którejś ze stron. - Do tej pory prokurator referent prowadzący postępowanie takiego wniosku nie złożył – mówi Artur Choroszewski, zapewniając nas, że zajmująca się sprawą osoba, choć pracuje w Prokuraturze Rejonowej, nie pochodzi ze Szczytna.
Z kolei rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Mieczysław Orzechowski wyjaśnia, że powodem przekazania sprawy śledczym ze Szczytna jest … właśnie to, że dotyczy ona starosty szczycieńskiego. - Nie było podstaw do tego, by prowadzić postępowanie na szczeblu okręgowym – uważa rzecznik. Potwierdza, że piłka jest po stronie szczycieńskich prokuratorów, którzy, w przypadku chęci wyłączenia się ze sprawy, musieliby wystąpić ze stosownym wnioskiem. - Wtedy jednak należałoby podać powody, np. powołać się na kontakty osobiste, elementy współpracy czy inne okoliczności rzucające cień na bezstronność prokuratorów – tłumaczy Mieczysław Orzechowski.
W tak małym mieście jak Szczytno niemożliwym jest, żeby kierownictwo prokuratury nie miało kontaktów ze starostą. - Prokuratura Rejonowa nie składa się tylko z kierownictwa. Nie wszyscy pracujący w niej śledczy musieli mieć kontakt ze starostą – odpowiada rzecznik.
Wątpliwości ma jednak rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. - Trudno mi komentować decyzję prokuratury, ale normalnym jest, że w takich sytuacjach prokuratorzy raczej się wyłączają – mówi.
NIEKOMFORTOWA SYTUACJA
Po złożeniu doniesienia przez CBA Jarosław Matłach znalazł się w mało komfortowej sytuacji.
Przypomnijmy, że kiedy sam niedawno występował do Rady Miejskiej o wydanie zgody na zwolnienie dyrektora DPS-u Henryka Wilgi, powoływał się na to, że toczy się wobec niego postępowanie prokuratorskie. To miał być wystarczający argument przemawiający za rozwiązaniem umowy o pracę, mimo że prokuratura sprawę umorzyła. Starostwo złożyło też wniosek o wyłączenie szczycieńskich sędziów ze sprawy o przywrócenie dyrektora Wilgi na stanowisko. Pełnomocnik powiatu uzasadniał to m.in. tym, że dyrektor jako radny jest znaną w Szczytnie osobą. Gdyby starosta był konsekwentny, powinien złożyć rezygnację i wystąpić do miejscowej prokuratury o przekazanie postępowania innemu organowi.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
