Słoneczny, wakacyjny dzień, rok 2012. Spotkaliśmy się, by zrobić kilka zdjęć. Kuba, nastolatek. Pierwsze wrażenie – wysoki, nieśmiały, ale uśmiechnięty, sprawiał wrażenie pogodnego chłopaka w dodatku zakochanego – w muzyce. Podczas gdy ja fotografowałam, on grał na gitarze.
Ludzie przystawali zaciekawieni dźwiękiem gitary, by choć przez chwilę posłuchać oryginalnej gry. Gdy zdjęcia dobiegły końca zapytał, co chciałabym w zamian. Uśmiechnęłam się i powiedziałam: „do końca roku nagraj płytę i przynieś mi darmowy egzemplarz”. On się tylko pobłażliwie uśmiechnął. Żadnej bowiem płyty nie było w planach.
A jednak Kuba spełnił moją prośbę. Niedawno przyniósł mi egzemplarz płyty zatytułowanej „Step by Step”. Na okładce były zdjęcia, które zrobiliśmy w poprzednie wakacje. Krążek zawiera 10 naprawdę ciekawych utworów. W minioną niedzielę w Szczytnie odbył się koncert promujący. Z tej okazji przeprowadziłam rozmowę z Kubą.
- Jak zaczęła się muzyczna przygoda siedemnastoletniego, szczycieńskiego gitarzysty – Kuby Kusiora?
- Wszystko zaczęło się, gdy miałem 8 lat.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zdawałem egzaminy do szkoły muzycznej, chcąc grać na gitarze, ale nie przyjęli mnie twierdząc, że jestem za młody. Poszedłem na klarnet. Po sześciu latach gry na klarnecie i skończeniu szkoły muzycznej, postanowiłem spróbować jeszcze raz swoich sił. Poszedłem na egzamin, by znów zdawać na gitarę. Wtedy powiedzieli mi, że jestem za stary. Podziękowałem i powiedziałem, że nauczę się sam. Tata pokazał mi pierwsze chwyty, potem próbowałem uczyć się z internetu, ale ostatecznie nie podobało mi się to, co grałem i po roku postanowiłem rzucić gitarę. Na szczęście w Szczytnie odbywał się Szczycieński Festiwal Gitarowy. Zainteresowałem się tym wydarzeniem. Okazało się, że fingerstyle to jest to, co chciałbym grać. Po festiwalu nawiązałem kontakt z Piotrem Krępeciem i przez pół roku uczyłem się u niego. Pół roku później on się wyprowadził ze Szczytna i od tej pory uczę się sam.
- Czym jest fingerstyle?
- Fingerstyle polega na tym, by stworzyć iluzję całego zespołu na jednej gitarze. Tzn. grać linię basu, linię gitary rytmicznej oraz solowej a nawet elementy perkusyjne. Pierwszy utwór skomponowałem chyba w dwa tygodnie. Są takie utwory, że siadam pół godziny i mam cały, a są takie, że rozciąga się to w dłuższym czasie.
- Czym jest dla Ciebie muzyka?
- To dla mnie ponadkulturowy, ponadnarodowy język, który wszyscy rozumieją, ale nie każdy potrafi w nim mówić. Szkolę się po to, by potrafić w nim przemawiać, dawać ludziom radość i poruszać ich serca. Moim największym marzeniem jest dawać ludziom radość z mojej gry, by wychodzili uśmiechnięci z moich koncertów. Chciałbym koncertować na całym świecie i grać z najlepszymi muzykami.
- O czym myślisz, gdy grasz?
- Staram się przekładać myśli i emocje na dźwięki. Często w swoich kompozycjach staram się opowiedzieć o jakimś wydarzeniu ze swojego życia.
- Kto Cię inspiruje?
- Najbardziej Tommy Emmanuel oraz Andrea Valeri. Mają wielką osobowość sceniczną, do tego niesamowitą technikę i piękne kompozycje.
Płyta nazywa się „Step by Step”, czyli krok po kroku. Odzwierciedla koniec drogi, którą przeszedłeś, by ją nagrać czy jest dopiero pierwszym krokiem ku czemuś większemu?
- Płyta jest takim pierwszym krokiem, który uczyniłem w stronę swojego marzenia. I ten właśnie tytuł odzwierciedla moje plany – czyli krok po kroku, do przodu.
Rozmawiała:
Paulina Brzozowska
{/akeebasubs}
