Rozpoczęta przez gminę wycinka alei lipowej na starej części cmentarza w Spychowie wywołała ostry sprzeciw części lokalnej społeczności. Do urzędu trafiła już petycja, której autorzy domagają się zaprzestania dalszego usuwania drzew oraz zarzucają wójt Alicji Kołakowskiej brak wymaganych uzgodnień i niszczenie zabytkowego założenia cmentarnego.

Stop barbarzyństwu na cmentarzu
Obrońcy lipowej alei twierdzą, że wójt Kołakowska, zamiast zlecić systematyczną pielęgnację drzew, poszła na łatwiznę, przychylając się do całkowitej wycinki

Sprawa wycinki lipowej alei na starej części cmentarza w Spychowie wywołuje duże emocje. Część mieszkańców jej broni, twierdząc, że drzewa zagrażają bezpieczeństwu i uszkadzają nagrobki, inni sprzeciwiają się dalszemu ich usuwaniu, argumentując, że zniszczy to zabytkowy układ nekropolii. W połowie tego tygodnia do Urzędu Gminy w Świętajnie trafiła petycja w sprawie zaprzestania dalszej wycinki. Podpisało się pod nią 120 osób. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Autorzy zwracają uwagę, że gmina, wnioskując do starostwa o usunięcie lip, powinna wcześniej poinformować o tym mieszkańców, a tego nie zrobiła. Podkreślają także brak uzgodnień z Urzędem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Skoro stary cmentarz znajduje się w gminnej ewidencji, aleja zaś tworzy układ całego założenia, wycinka rozpoczęta przez gminę jest niszczeniem cennej części zabytkowego cmentarza i degradacją krajobrazu kulturowego - czytamy w petycji.

Jedna z inicjatorek akcji na rzecz wstrzymania wycinki, pochodząca ze Spychowa Katarzyna Jankiewicz, wytyka gminie wadliwe przygotowanie wniosku do starostwa. - Nie opisano w nim oddzielnie stanu poszczególnych drzew, co zawsze jest praktykowane – podkreśla. Według niej wycinkę zainicjowały 2 – 3 osoby, którym przeszkadzały spadające z drzew liście, a gmina, zamiast dokonywać systematycznych zabiegów pielęgnacyjnych, które zapobiegłyby np. spadaniu suchych konarów, poszła na łatwiznę, decydując się na całkowite usunięcie lip.

Wójt gminy Świętajno Alicja Kołakowska zapewnia, że wszystko przebiegało zgodnie z procedurami. Twierdzi, że sygnały o potrzebie wycinki napływały od mieszkańców do urzędu już od kilku lat. Drzewa, przed podjęciem decyzji, miał oglądać urzędnik starostwa. - Są one częściowo schorowane, zrakowaciałe, opadają z nich gałęzie, zagrażając bezpieczeństwu – przekonuje wójt, dając do zrozumienia, że obrońcy alei stanowią mniejszość. - Teraz nagle obudziły się trzy panie, z których dwie w ogóle nie mieszkają na naszym terenie – mówi.

Przeciwnikiem wycinki jest także regionalista i znawca starych, mazurskich cmentarzy Witold Olbryś. - Dawne założenie cmentarne było takie, aby te miejsca chciało się odwiedzać. Drzewa miały stwarzać do tego klimat – mówi. Przekonuje, że lipy ze spychowskiego cmentarza są zdrowe i mogłyby jeszcze rosnąć przez długie lata. - Wycinając je, stajemy się barbarzyńcami. Zadowala nas beton, kostka brukowa, a przecież nie o to chodzi – uważa Olbryś, podkreślając, że usunięcie drzew to także gest braku szacunku dla tych, którzy je sadzili – Mazurów.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}