Ekspertyza budowlana, sanitarna i elektryczna sali sportowej w Orzynach ma wykazać, czy inwestycja jest wykonana zgodnie z projektem. Były wójt i część radnych, za których rządów ona powstała, bezskutecznie próbowali odwieść od zamiaru wójt Mariannę Szydlik.

Strach przed ekspertyzą
Czesław Wierzuk i podlegli mu pracownicy nie dopilnowali, czy hala w Orzynach jest wykonana zgodnie z projektem. Teraz były wójt podpowiada swojej następczyni podjęcie radykalnych metod w stosunku do wykonawcy

WPUSZCZANI W MALINY

Oddana blisko 3 lata temu do użytku hala sportowa przy szkole w Orzynach wciąż, o czym już kilkakrotnie pisaliśmy, spędza sen z powiek władzom samorządowym. Pech nie omijał jej od samego początku, już na etapie budowy. Pierwszy wykonawca inwestycji wkrótce po rozpoczęciu prac zbankrutował. Trzeba było ogłosić kolejny przetarg. Zaraz po tym jak były wójt Czesław Wierzuk przeciął wstęgę do obiektu, na światło dzienne zaczęły wychodzić liczne usterki.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Od początku dotyczą one głównie przeciekającego dachu. Urzędnicy są bezsilni, bo po ich zgłoszeniu wykonawca przyjeżdża i je naprawia, po czym pojawiają się one w innym miejscu. Do tego dochodzą kolejne uchybienia. Po awarii instalacji grzewczej, do której doszło kilka miesięcy temu, okazało się, że rury zostały położone nie tam gdzie przewidywał projekt. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że pilotujący inwestycję kierownik budowy nie zgłosił przy jej oddawaniu żadnych zastrzeżeń, podobnie jak inspektor nadzoru. - Nie mieli żadnych uwag dotyczących zmiany przebiegu instalacji c.o. - mówi Magdalena Załucka - Dąbrowska zajmująca stanowisko ds. inwestycji w UG Dźwierzuty.

W tej sytuacji, nie widząc końca serii ciągnących się napraw wójt Szydlik postanowiła zlecić niezależnej firmie wykonanie ekspertyzy budowanej, sanitarnej i elektrycznej. - Chodzi o jednoznaczne stwierdzenie, czy obiekt został wykonany zgodnie z projektem czy nie – tłumaczy wójt. Opinia w tej sprawie umożliwiłaby gminie wystąpienie na drogę sądową i żądanie od wykonawcy stosownego odszkodowania. Zamiar wójt postanowili storpedować radni z klubu PSL, wypowiadając się na lutowej sesji przeciwko przekazaniu z budżetu gminy 14 tys. zł na wykonanie ekspertyzy. Radny Sawicki sugerował, żeby najpierw poprosić wykonawcę o wyjaśnienie niedociągnięć. Wtórował mu radny Malik, wnioskując o przekazanie sprawy komisji rewizyjnej.

Wójt oponowała argumentując, że wkrótce skończy się termin gwarancji. - Ekspertyzę musimy mieć po to, żeby udowodnić wykonawcy, że cały czas wpuszcza nas w maliny – mówiła wójt, zapowiadając, że sprawa prawdopodobnie znajdzie swój finał w sądzie.

- Jeżeli wykonawca nie wywiązuje się z usunięcia usterek, powinniśmy wziąć drugiego – podpowiadał Sawicki. - Nie możemy, bo stracimy wtedy gwarancję - odpowiadała wójt.

PORADY EKSWÓJTA

Przeciwny zlecaniu ekspertyzy był też były wójt Czesław Wierzuk. Wytykał swojej następczyni brak determinacji w stosunku do wykonawcy. - W korespondencji z nim przy zgłaszaniu usterek za dużo jest zwrotów typu „uprzejmie proszę”. Z takimi trzeba postępować radykalnie – radził Wierzuk. - Można im wystawić taką cenzurkę, że nikt ich nie weźmie do żadnych prac. Trzeba ich tak przycisnąć, żeby poczuli – dodawał. Atakując wykonawców inwestycji brał jednocześnie w obronę osoby odpowiadające za jej odbiór. - Na tym etapie nie uda się wszystkiego wychwycić, bo jest nowe, ładne, wszystko funkcjonuje, działa, a usterki występują po jakimś czasie - przekonywał.

Z rad swego poprzednika wójt Szydlik nie ma zamiaru skorzystać. - Wysyłając pisma do kogokolwiek musimy zachować kulturę. To nam nakazuje etyka zawodowa – odpowiadała Wierzukowi.

Ostatecznie głosami 11 za przy 4 wstrzymujących radni zdecydowali zarezerwować w budżecie gminy 14 tys. zł na wykonanie ekspertyzy.

(o){/akeebasubs}