Czy Urząd Gminy w Świętajnie zamieni się w studio fotograficzne? Takie obawy mają radni po tym, gdy dotarła do nich informacja o zamiarze zakupu przez wójt Kołakowską aparatu fotograficznego za 5 tys. zł.

Studio foto w urzędzie?

ZAKUP WSTRZYMANY W OSTATNIEJ CHWILI

To miał być rutynowy zakup Urzędu Gminy w Świętajnie. Jednak na skutek interwencji przewodniczącego rady Sławomira Grzegorczyka został wstrzymany w ostatniej chwili. - Jeden z mieszkańców zadzwonił do mnie pytając, czy to prawda, że nasz urząd ma zamiar kupić aparat fotograficzny za 5 tys. zł. Zrobiłem wielkie oczy i zadzwoniłem do skarbnik gminy. Ona akurat była w trakcie dokonywania przelewu. Poprosiłem, aby się wstrzymała – relacjonuje przebieg zdarzeń przewodniczący rady.

STUDIO FOTOGRAFICZNE W URZĘDZIE GMINY?

Zamiar zakupu aparatu wywołuje zdumienie wśród radnych. Andrzej Bełcikowski, przewodniczący komisji rewizyjnej nie wyklucza, że nowy aparat jest potrzebny. - Ale czy za aż 5 tys. zł? – zastanawia się. Także inni radni wytykają wójt Kołakowskiej rozrzutność. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Urząd Gminy to nie jest studio fotograficzne, żeby aż tyle pieniędzy wydawać. Można za tysiąc złotych kupić aparat, który będzie dobrze służył – podpowiada radna Wiesława Błajda.

Wójt Alicja Kołakowska jest innego zdania. – Aparat jest potrzebny do wykonywania zdjęć dokumentujących wycinankę drzew, czy łatanie dziur w drodze. Pozwoli też na umieszczanie odpowiednich materiałów na naszej stronie internetowej – uzasadnia swoją inicjatywę. Zwraca uwagę, że dotychczasowy aparat będący na stanie urzędu ma już10 lat.

To nie przekonuje radnych. Sebastian Cudnoch zauważa, że do robienia zdjęć drzewom czy dziurom wystarczy telefon komórkowy. Wątpliwości zgłasza też radny Jerzy Fabisiak. - Jeśli będzie służył do takich celów, nic z niego nie zostanie. Musi go dostać pod opiekę jeden człowiek do poważniejszych zadań – uważa Fabisiak.

DLA KOGO TEN WYPASIONY APARAT?

Tym człowiekiem, według radnej Ewy Szczerbic, ma być asystent wójt Krzysztof Kolczyński. – Mówi się, że gmina kupuje aparat asystentowi – zdradza zasłyszane opinie radna. - Wszyscy wiedzą, że ma być on dla pana asystenta – potwierdza radny Andrzej Bełcikowski. Wójt Kołakowska jednak to dementuje.

- Być może u państwa rodzi się przypuszczenie, że skoro pan asystent pisze artykuły, to chce robić zdjęcia. Pan Kolczyński robi zdjęcia swoim prywatnym aparatem. Nikt jemu nie zapłacił za to ani grosza, żeby to było jasne – odpowiada radnym wójt.

JAK TO MOŻLIWE

Zamiar zakupu aparatu wzbudza także inne wątpliwości. Przewodniczący komisji rewizyjnej zwraca uwagę, że każdy zakup powyżej 3,5 tys. zł musi być traktowany jako inwestycyjny, a to wymaga zgody Rady Gminy. W tym przypadku tej procedury nie dotrzymano. Dlaczego? - Potraktowałam oddzielnie zakup aparatu i obiektywów – tłumaczy skarbnik Magdalena Majewska. Sam aparat kosztuje 3,1 tys. zł, a taką kwotę można wyasygnować z pozycji budżetowej „wydatki bieżące”.

Dociekliwość radnych irytuje wójt Kołakowską. - Nie wyobrażam sobie, abym musiała pytać was o każdy drobniutki zakup. Nic nie kupujemy, co by mogło budzić jakiekolwiek wątpliwości – zapewnia radnych wójt. Przyznaje jednak, że kontrowersyjny zakup aparatu został wstrzymany.

- Zbieramy informacje i prowadzimy rozmowy, by jak najrzetelniej dokonać tego zakupu. Po zakupie sprzęt będzie przypisany referatowi technicznemu – informuje „Kurka” Alicja Kołakowska.

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}