Rozmowa z Patrycjuszem Malanowskim

Supersnajper, który był bramkarzem
Patrycjusz Malanowski nie tylko dzięki piątkowemu rekordowi ma już 35 bramek na swoim koncie

- Czy wie Pan, ile mają na koncie po 15 meczach najlepsi strzelcy polskiej ekstraklasy, Vassiljev i Robak?

- Nie mam pojęcia.

- Po osiem bramek.

- (Śmiech). Cóż mogę powiedzieć... Udało się. Dobra gra drużyny i taki dzień, że wszystko wchodziło. Może dałoby się jeszcze strzelić dwie bramki.

- Pamięta Pan jakiś mecz ze swoim udziałem, rozgrywany na normalnym boisku, w którym zdobyłby Pan tyle goli?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Raczej nie. Kiedyś, gdy grałem w juniorach, strzeliłem chyba siedem.

- Trener Mirosław Romanowski powiedział coś szczególnego po meczu? Jak zareagowali koledzy z zespołu?

- Na odprawie trener powiedział: Malan, fajnie by było, gdybyś dobił do trzydziestu. Przed tą kolejką miałem dwadzieścia siedem bramek. A tu jest trzydzieści pięć. Chłopaki już w czasie meczu łapali się za głowy, dziwiąc się, jak to możliwe, że tak strzelam. Pogubili się i pytali jeszcze na boisku, ile goli zdobyłem.

- Nie tak dawno grał Pan w Błękitnych na bramce...

- W juniorach byłem napastnikiem. Potem wykryto u mnie wadę serca. Z zamiłowania do piłki nożnej przekwalifikowałem się na bramkarza, bo tam jest trochę inny wysiłek. Z czasem sytuacja z sercem unormowała się. Po rocznym wypożyczeniu do Olimpii Olsztynek, gdzie stałem na bramce, namawiano mnie, bym wrócił w Błękitnych do ataku. Myślę, że z dobrym skutkiem.

- Po zdobyciu tylu goli, nie tylko w tym jednym spotkaniu, mogą pojawiać się myśli, by występować na wyższym poziomie rozgrywkowym.

- Fajnie by było. Po to się gra. Nie mam już zresztą 18 lat. Za rok Pasym na pewno będzie grał w czwartej lidze. Mógłbym spróbować np. w trzeciej. Na razie jednak jeszcze jest cisza.

Rozmawiał Grzegorz Pietrzyk

STRZELECKIE REKORDY

Osiem bramek w niespełna godzinę – to musi budzić podziw. Wyczyn Patrycjusza Malanowskiego z piątkowego meczu z Granicą Bezledy, nie jest jednak, choć chcielibyśmy, aby tak było, wyczynem na miarę Księgi rekordów Guinnessa.
Dotarliśmy do informacji, z których wynika,  że pasymskiemu superstrzelcowi brakuje nieco np. do
Yanicka Djouzi Manzizili z Kongo United. W jednym ze spotkań swojej drużyny wygranym 30:0 zaliczył on 21 trafień. Jeszcze innym osiągnięciem może się poszczycić pewien obrońca ligi madagaskarskiej, który   w 2002 roku w meczu AS Adema – SOE Antananarivo strzelił 69 bramek... samobójczych. Było to, jak już widać, dziwne spotkanie: zespół Antananarivo przegrał 0:149, a po każdej straconym golu przeprowadzał akcję w kierunku własnej bramki... Chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko złemu w ich ocenie sędziowaniu wcześniejszych meczów. Finałem całej sprawy były liczne kary.

(gp){/akeebasubs}