Rozmowa z ks. dziekanem Andrzejem Wysockim, proboszczem Parafii św. Krzyża w Szczytnie

Święta za kotarą? Nie zgadzam się!
Ks. Andrzej Wysocki: - Niezależnie od obowiązujących ograniczeń, w naszych sercach powinna płynąć radość z tego, że Syn Boży przychodzi na Ziemię. Tylko od nas zależy jak te święta przeżyjemy

- Limit wiernych w kościołach, obowiązkowe maseczki i inne obostrzenia sanitarne. Wychodzi na to, że te nadchodzące Święta Bożego Narodzenia będą miały inny wymiar od poprzednich. Słychać nawet opinie, że „święta będą za kotarą”.

- Nie zgadzam się z taką opinią. Niezależnie od obowiązujących ograniczeń, w naszych sercach powinna płynąć radość z tego, że Syn Boży przychodzi na Ziemię. Tylko od nas zależy jak te święta przeżyjemy.

- Jak zatem powinniśmy je przeżywać?

- W naszej tradycji chrześcijańskiej jest przygotowanie się na przyjście Syna Bożego poprzez adwent. W tym okresie, na który przypadają cztery niedziele, powinniśmy skupić się na modlitwie i prosić Pana Boga o szybki powrót do normalności. Częściej też powinniśmy odwiedzać świątynie.

- Ale przecież biskupi w dobie pandemii dali od tego dyspensę?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Musimy pamiętać, że nie oznacza ona obowiązku, tylko przywilej, z którego można skorzystać, będąc w trudnej sytuacji. Jeśli czujemy się zdrowi, nie powinniśmy unikać kościoła. Uczestniczenie we mszy świętej poprzez telewizję, czy internet nie jest tym samym czym realne uczestnictwo i przyjęcie komunii. Pan Jezus powiedział: kto spożywa moje ciało i pije krew moją, będzie trwał na wieki.

- Dziś zamiast kościołów, ludzie chętniej wybierają sklepy. Patrząc na jaką odbywa się to skalę, niektórzy dochodzą do wniosku, że są to święta zakupów, a nie narodzin Chrystusa.

- Wielu ludzi traktuje dziś święta Bożego Narodzenia komercyjnie. Od ilości zakupionych towarów, czy prezentów uzależniają to, czy święta będą udane. Zapominają o drugim elemencie naszego człowieczeństwa – duszy. Tylko od czasu do czasu chodzą do kościoła.

- Jak sprawić, by nad świętami nie dominowała komercja?

- Trzeba jedno z drugim pogodzić. Chodzi o to, żebyśmy nie przesadzali z zakupami. Proszę zobaczyć ile pokarmu się wyrzuca po świętach. Mądry człowiek może jedno z drugim zgrać tak, żeby ciało było syte i duch wolny. I wtedy będą udane święta. Niestety ze smutkiem zauważam w naszych kościołach, jak wielu młodych ludzi nie zna kolęd.

-

Takich rzeczy uczono kiedyś w domach.

- Tak. Pierwszym nauczycielem wiary i ducha powinna być rodzina. Nasi rodzice i dziadkowie przekazywali nam tradycje chrześcijańskie. I to musi być kontynuowane. Trzeba też uczyć dzieci, żeby umiały dzielić się z innymi, a nie tylko brać. Okres adwentu dobrze powinien temu służyć.

- Czy wraca ksiądz pamięcią do świąt z okresu swojej młodości?

- Oczywiście. Spędzając je na wsi u babci i dziadka jeździliśmy na pasterkę saniami ciągniętymi przez konia, a po powrocie z wielkim smakiem podjadaliśmy uwędzone w domu wędliny i upieczony chleb.

- Jakie prezenty znajdowało się pod choinką?

- Pamiętam jak któregoś roku każdy z nas w rodzinie dostał po jednej pomarańczy. Te owoce przywoził przed świętami do Polski specjalny statek z Kuby. Jak się ją rozkroiło, to zapach szedł po całym domu. I to już sprawiało wielką radość.

- A jakie zabawy dominowały w okresie świąt?

- Niemal całe dnie spędzaliśmy na dworze. Budowaliśmy fortecę, lepiliśmy bałwany, paliliśmy zimne ognie. Na stawku jeździło się na łyżwach i grało w hokeja ze zrobionymi własnoręcznie kijami, z górki zjeżdżaliśmy na sankach i przerobionych nartach. Do domu wracaliśmy wieczorem, często przemarznięci, w mokrych ubraniach, ale ile było radości! Dzisiaj dla wielu to jest archaizm. Ludzie, niestety także i młodzi, czas spędzają głównie przy telewizorze i komputerze, każdy zajęty sobą w swoim pokoju. Brakuje w tym wszystkim ducha jedności.

- Jak dziś wyglądają Święta Bożego Narodzenia u księdza?

- W Wigilię od rana nic nie jem, tylko piję wodę i ewentualnie kawę. Na 16.00 jadę do mamy do Olsztyna. Tam przyjeżdżają też moi bracia z żonami i dziećmi. Wszyscy z utęsknieniem czekamy na przygotowane przez mamę pierogi, kotlety z suszonymi grzybami, no i oczywiście rybę. Ślinka cieknie na sam widok, bo wszystkie potrawy są starannie przygotowane, bardzo smaczne, a zapach rozchodzi się po całym domu. Zaraz po naszej wigilijnej wieczerzy wsiadam w samochód i wracam do Szczytna na pasterkę. W tym roku, ze względu na obowiązujący limit miejsc, w naszym kościele będą trzy msze święte o godz. 20.00, 22.00 i 24.00.

- Jakich świąt życzy ksiądz dziekan naszym Czytelnikom?

- Wszystkim czytelnikom, ludziom dobrej woli życzę, żeby Bóg zagościł w ich sercach. Żebyśmy zachowali wiarę, którą nam nasi rodzicie i dziadowie przekazali. Życzę też wszelkich łask bożych, a szczególnie zdrowia. Żeby jak najszybciej ustała ta pandemia i żebyśmy mogli się spotykać bez restrykcji sanitarnych i wrócić wreszcie do normalności. Takich świąt spędzonych w gronie rodzinnym wszystkim życzę.

Rozmawiał

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}