Konflikt wokół świetlicy w Popowej Woli. Gmina wypowiedziała Stowarzyszeniu „Wioska Żurawi” i spółdzielni socjalnej umowę użyczenia obiektu. Zdaniem wójt Dźwierzut Marianny Szydlik, sporządzono ją z naruszeniem prawa. W poprzedniej kadencji została zawarta na pięć lat, ale bez wymaganej w takich przypadkach zgody Rady Gminy.

ROZŻALONA BYŁA SOŁTYS
Zmiana sołtysa Popowej Woli wywołuje nadal wiele emocji. Ustępująca z tej funkcji Kazimiera Klobuszeńska ma żal do władz gminy, że te ponaglały ją przy załatwianiu formalności związanych z przekazaniem będących dotąd w jej dyspozycji przedmiotów należących do sołectwa. Zapewnia, że już trzy dni po wyborach oddała do Urzędu Gminy pieczęć, tablice sołtysa i kosiarkę, a mimo to blisko dwa tygodnie później otrzymała pismo wzywające ją do przekazania tych przedmiotów. – Byłam tym bardzo zdziwiona. Funkcję sołtysa pełniłam prawie 40 lat i myślę, że trzy dni od wyborów do zdania rzeczy to nie jest zbyt długi okres – mówi Kazimiera Klobuszeńska. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIE PODPISAŁA OŚWIADCZENIA
Byłą już sołtys zaskoczyło również wypowiedzenie przez gminę Stowarzyszeniu „Wioska Żurawi” i Spółdzielni Socjalnej „Promyk” umowy użyczenia świetlicy w Popowej Woli. Została ona zawarta w 2013 r. na pięć lat. Klobuszeńska nie oddała swojej następczyni Beacie Szostak kluczy do obiektu, bo umowa obowiązuje jeszcze do końca czerwca. Była sołtys zapewnia, że choć obiekt pozostawał w gestii stowarzyszenia i spółdzielni, to nigdy nie odmawiały one nikomu korzystania z niego. Warunkiem było jedynie podpisanie oświadczenia, co miało na celu m.in. zabezpieczenie znajdującego się w świetlicy mienia. Według szacunków Klobuszeńskiej, może ono być warte nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Obawa o nie, jak tłumaczy, spowodowała, że nowa sołtys do tej pory nie otrzymała kluczy od obiektu. – Pani sołtys nie chciała podpisać oświadczenia, kiedy przyszła do mnie po klu cze – mówi jej poprzedniczka.
UMOWA BEZ ZGODY RADY
Wójt Dźwierzut Marianna Szydlik zapewnia, że nie chciała swoim pismem nikogo urazić ani ponaglać. Nie ma jednak wątpliwości, że zgodnie ze statutem sołectwa, za świetlicę odpowiada sołtys. Okazuje się też, że zawarta przez poprzednie władze gminy na pięć lat umowa jej użyczenia została zawarta niezgodnie z prawem. – Do trzech lat można podpisać taką umowę, ale powyżej tego okresu wymagana jest zgoda Rady Gminy. Nic mi nie wiadomo, by tak było w tym przypadku – mówi wójt Szydlik, powołując się na ustalenia z prawnikiem urzędu. Deklaruje przy tym, że chętnie spotka się ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, by wypracować satysfakcjonujący je sposób użytkowania obiektu. – Świetlica wiejska nie należy tylko do stowarzyszenia czy spółdzielni socjalnej, ale i do reszty mieszkańców Popowej Woli – podkreśla wójt.
(ew), (o){/akeebasubs}
