Mieszkańcy ul. Gizewiusza mają dość wylewających się, a do tego kosztownych w eksploatacji szamb. - Brak kanalizacji cofa nas cywilizacyjnie już nie do XX, ale XIX wieku – skarżą się właściciele posesji. Niestety, ich prośby i apele do władz miasta, w których proszą o wybudowanie kanalizacji, wspierane także przez Zarząd Dróg Powiatowych, pozostają bez echa.

Szamba z zamierzchłej epoki

JAK W ŚREDNIOWIECZU

Przy ul. Gizewiusza stoi kilka małych jednorodzinnych domków, zbudowanych jeszcze w latach 50. Stanowiły one służbowe mieszkania pracowników ówczesnych służb drogowych. Po latach wiele się zmieniło i obecnie w przeważającej mierze domki przeszły w prywatne ręce. Od początku były jednak i są nadal obarczone poważnym mankamentem – brakiem skanalizowania.

Miało się to zmienić około 10 lat temu. Jak wspominają mieszkańcy, ówczesny burmistrz na początku kadencji obiecywał zbudowanie instalacji sanitarnej i to w całym kwartale ulic: Pomorskiej, Gizewiusza i Mrongowiusza. Niestety, tylko Pomorska doczekała się tej inwestycji.

- Mieszkańcy ulicy Gizewiusza żyją nadal jak w średniowieczu – żali się Leonia Jadzewicz, z posesji nr 2 „c”.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Dodaje, że choć zawartość szamb jest regularnie wywożona, mimo to potrafią one wylać. Jakiś czas temu wybrała się do miasta po zakupy. Gdy wróciła, nie mogła poznać własnego mieszkania. W łazience ścieki, przelewając się poprzez krawędzie wanny, zalały posadzkę w toalecie i na korytarzu. Przeżyła wówczas szok, bojąc się, że nie da rady doprowadzić mieszkania do użytkowania. Jej syn niedawno osiedlił się w pobliskiej Lipowej Górze. Choć jego posesja leży z dala od terenów zabudowanych, została przyłączona do gminnej kanalizacji bez żadnych problemów. Ona, niby mieszka w mieście, a musi męczyć się z szambem. Sąsiad z domku obok dodaje, że nie dość, że brak kanalizacji cofa mieszkańców cywilizacyjnie, to jeszcze niemało ich kosztuje. - Za jednorazowe wypompowanie szamba i wywóz nieczystości w ilości ok. 10 m 3 płacę 150 zł – żali się pan Mieczysław. W przeliczeniu na 1 m3 daje to stawkę wynoszącą 15 zł. Tymczasem, jeśli korzysta się z kanalizacji, za 1 m3 ścieków płaci się nieprównywalnie mniej, bo ok. 4 zł.

Jeszcze inni mieszkańcy narzekają na zalewanie piwnic i ogródków. Choć wzdłuż ulicy biegnie instalacja burzowa, to niestety jej nawierzchnia usytuowana jest tak wysoko, że wszelka woda opadowa spływa do przydomowych ogródków. Zalewa nie tylko je, ale i dostaje się do szamb, powodując ich przedwczesne wypełnienie i wybijanie ścieków.

Mieszkańcy, mając dość tych przeżyć, regularnie składają petycje do Urzędu Miejskiego, domagając się obiecanej kanalizacji. Ostatnią złożyli w lutym 2013 r. Widnieje pod nią 12 podpisów, w tym także Zarządu Dróg Powiatowych w Szczytnie. W tym miejscu trzeba dodać, że jego biurowiec, w którym mieści się także oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad również nie ma kanalizacji.

Odpowiedź jaką wówczas uzyskali była bardzo enigmatyczna - jak Urząd Miejski wygospodaruje środki finansowe, to przystąpi do budowy kanalizacji.

- Jak długo można czekać? - irytuje się Leonia Jadzewicz.

Mieszkańcy ul. Gizewiusza jeszcze raz postanowili wystąpić ze wspólną petycją do Urzędu Miejskiego. Tym razem dołączyli do ich także lokatorzy wielorodzinnego domu posadowionego przy ul. Mrongowiusza.

Z POZYCJI RATUSZA

Jak nam wyjaśnia wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk, Urząd Miejski na razie nie dysponuje funduszami na skanalizowanie ul. Gizewiusza i Mrongowiusza, ani też nie może liczyć na dotacje unijne. Te zależne są bowiem od wskaźników nasycenia sieci. Chodzi o to, że na konkretnym odcinku instalacji kanalizacyjnej musi być wykonana odpowiednia liczba przyłączy.

- W przypadku ulicy Gizewiusza należałoby wybudow ać odcinek o parusetmetrowej długości, a na nim tylko kilka przyłączy. To za mało, aby uzyskać dotacje unijne – konkluduje wiceburmistrz.

Dodaje, że niedługo wejdą nowe tzw. perspektywy unijne i jeśli wskaźniki nasycenia sieci ulegną zmniejszeniu albo zostaną zlikwidowane, wówczas miasto wystąpi o dotacje.

Wyjaśnienia te nie satysfakcjonują zainteresowanych mieszkańców. Zapowiadają, że będą chcieli uzyskać także poparcie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, bo korzystanie szamb w XXI w. to kuriozum.

Marek J.Plitt

{/akeebasubs}