W słusznie minionej epoce było, mimo wszystko, kilka haseł, które zasługują na uniwersalność. Należy do nich chociażby spotykany kiedyś często napis SZANUJ ZIELEŃ.
Tabliczki z takim tekstem umieszczano np. na trawnikach i rabatkach. Nastawiało to społeczeństwo proekologicznie (choć wyraz „ekologia” nie był tak często używany jak dziś), zniechęcało do bezmyślnego niszczenia klombów i robienia sobie drogi na skróty. Z szanowaniem zieleni w naszych czasach bywa różnie, chyba rzadziej też spotkać można opisywane tabliczki. Mogłoby się wydawać, że podobnie jak kiedyś odnosiłyby się one do pieszych, ale… Jeden z naszych Czytelników z ul. Leśnej nadesłał nam zdjęcie, na którym uwieczniono interwencję połączonych sił policji i straży miejskiej (fot. 1).{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wiadomo, że pojazdy uprzywilejowane wjeżdżają w razie potrzeby tam, gdzie inni wjeżdżać nie powinni – i jak najbardziej można to zrozumieć. Nie zdziwią przecież np. karetka na boisku piłkarskim, stojąca na przyblokowym trawniku straż pożarna, która gasi ogień, ewentualnie samochód policyjny ścigający przestępcę po polu. Na zdjęciu widzimy, że akcja nie jest jakoś szczególnie spektakularna, z relacji autora fotografii nie wynika, że legitymowany stanowił jakieś zagrożenie itp. Dosłownie kilka metrów dalej znajduje się przysklepowy parking, ewentualnie można było zatrzymać pojazd na ulicy (parę metrów w lewo). No, ale może takie są teraz najnowsze trendy w procedurach – zaskoczyć zatrzymywanego w jakiś niekonwencjonalny sposób. Ktoś powie, że np. na trawę w parku za ul. Spacerową wjeżdżają bez skrępowania pojazdy towarzyszące wakacyjnej weekendowej imprezie „Wyspa twórczej zabawy i aktywnego wypoczynku” (fot. 2). Tylko czy takie chyba nie do końca potrzebne wjeżdżanie ma – podobnie jak potrzebny i udany cykl programów dla dzieci – wartość dydaktyczną?
ZAKOCHANY KARTOFEL
W naszym kraju zbliżająca się jesień może kojarzyć się np. z wykopkami. Nieco starsi czytelnicy „Kurka” pamiętają, że kiedyś, by uczestniczyć w wykopkach, nie trzeba było mieszkać na wsi i mieć gospodarstwa. Wystarczyło chodzić do szkoły, a w pierwszych tygodniach po wakacjach czekały wyjazdy do całkiem odległych niekiedy PGR-ów, w których młodzież pomagała właśnie w wykopkach. Dziś wykopki, będące skądinąd niekoniecznie łatwą pracą, mogą być dla niektórych atrakcją. Za przyglądanie się zbieraniu ziemniaków trzeba niekiedy płacić – tak jest np. w Sierpcu odległym od Szczytna od 150 km. W tamtejszym skansenie wykopki dla turystów zaplanowano na początek września. Sierpniowe żniwa przebiegające w wersji tradycyjnej obserwowało tam (za pieniądze) coś koło 7 tys. osób (fot. 3)… Część z nich – choć była to niedziela – dołączyła do pracy.
Miniwykopki przeprowadzać można i w mieście – wystarczy mieć jedynie działkę bądź przydomowy ogródek. Tak jak pani Zofia Napierska, mieszkająca w Szczytnie nasza stała czytelniczka. Dwa tygodnie temu podczas wykopywania ziemniaków w swoim niewielkim ogródku natrafiła na dość ciekawy okaz – w kształcie całkiem symetrycznego serduszka (fot. 4). – Ten ziemniak tak pod nogi mi podleciał, oddzielony od innych – tłumaczy, dodając, że w pierwszym momencie czuła się nieco dziwnie. – Nie wiem, czy to jakiś znak dla mnie.
Pani Zofia opowiada, że ziemniaki uprawia w swoim ogródku od czterdziestu lat, podobnie długo dogląda rosnących tu innych warzyw, jarzyn i owoców. Dotąd nie spotykała tak nietypowo wyglądających okazów. – Może kiedyś takie (czyli w kształcie serca) truskaweczki były – przypomina sobie.
Zdjęcie oryginalnego ziemniaka (z gatunku irysów) mają już rodzina i znajomi, ale kartofel nie trafił dotychczas do garnka. – Chyba nie będzie zjedzony – zastrzega pani Zofia, choć pomysłu na to, co z ziemniakiem zrobi, podczas naszej rozmowy jeszcze nie miała.
POLBRUKOWA PUŁAPKA
Kilka wersów wcześniej wspominaliśmy o dożynkach – w ostatnim tygodniu święto plonów obchodzone było w kilku miejscowościach naszego powiatu. Imprezy ściągają turystów – i to nie tylko z
najbliższej okolicy. Na dożynki w Jedwabnie skusiła się bawiąca w Szczytnie pewna turystka z Wejherowa. Do domu powinna zabrać z takiego wyjazdu tylko miłe wspomnienia, ale… Podczas święta plonów mogła ją spotkać niemiła niespodzianka, np. skręcenie kostki. Powodem było niezabezpieczone zapadlisko na chodniku przy głównej ulicy Jedwabna, czyli 1 Maja (fot. 5), blisko dożynkowego placu. Na szczęście do żadnego wypadku nie doszło.
RAZ JESZCZE O HYDRANTACH
Hydranty to wdzięczny temat, do którego warto wracać. W ostatnim czasie wymieniono parę proszących się o to urządzeń, niektóre zdemontowano, jak przekrzywiony od miesięcy hydrant znajdujący się w pobliżu szczycieńskiego ZUS-u.
W kolejce – i to od dawna – czeka hydrant na ul. Niepodległości, niedaleko skrzyżowania z ul. Bohaterów Westerplatte. Czytelnicy zgłaszali nam, że non stop jest przy nim wilgotno, bo urządzenie przecieka. Udaliśmy się w opisywany rejon i potwierdziliśmy słuszność obserwacji (fot. 6).
KOŚCI ZOSTAŁY ODRZUCONE
Oprócz wspomnianego dziś hasła SZANUJ ZIELEŃ całkiem często spotykanym (nie tylko kiedyś) w pewnych miejscach napisem jest PROSIMY NIE KARMIĆ ZWIERZĄT. Przekaz może być formułowany w różnej formie, ale o co w tego typu tekstach chodzi – wiadomo. Z apelem takim zwracają się najczęściej prowadzący ogrody zoologiczne. W mniejszych zwierzyńcach dokarmianie zwierzątek często jest możliwe – ale pod warunkiem, że pokarm kupi się u właściciela na miejscu.
Nieco inną sytuację zastaliśmy na ul. Konopnickiej w Szczytnie. Jak się dowiedzieliśmy, sporą popularnością cieszy się tu spory rudawy piesek. Na podwórzu ma on swoją budę, która jest połączona liną z rosnącym bliżej siatki ogrodzeniowej drzewem. Wokół liny zapętlony został drugi koniec smyczy – i w ten sposób pies może sobie sam po podwórku spacerować. Gdy byliśmy tam kilka razy, zwierzę widzieliśmy leżące przy ogrodzeniu (fot. 7). Najwyraźniej kusi to osoby przemieszczające się po chodniku do dokarmiania psa – choć ma on przecież swoich właścicieli. Być może dokarmiający kierowali się tym, że piesek sprawia wrażenie osłabionego i zmęczonego. Właściciel wywiesłi niedawno na siatce kartkę treści widocznej na fot. 8. Dla dobra pieska kości i inne psie smakołyki nie powinny być już tam wrzucane.
WYDŁUŻONY POSTÓJ
Dwa miesiące temu pisaliśmy o poprawieniu oznakowania niektórych stref postojowych w Szczytnie. Właściwe ustawienie znaków nie poszło w parze z wyznaczeniem odpowiedniej długości postoju przy ul. Odrodzenia – po korektach mieściły się tam tylko w zasadzie dwie taksówki. Ostatnio dokonano kolejnej poprawki. Skrócono ogólnodostępną zatokę postojową, a bezpośrednio za nią zaczyna się odpowiednio wydłużony postój taksówek. Informuje o tym oznakowanie, które widzimy od tyłu (fot. 9). Kierowca parkującego na pierwszym planie kombi albo najwyraźniej zatrzymał się tu „po staremu”, albo miał problemy z czytaniem znaków ze zrozumieniem…
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
