W końcówce mojego urzędowania wydarzyła się przykra dla mnie niespodzianka. Otóż zagapiłem się i nie wpisałem do oświadczenia lustracyjnego, że przez rok pracowałem w Akademii Spraw Wewnętrznych, która została zakwalifikowana jako organ państwa komunistycznego wymagający ścisłej weryfikacji.

Szczęśliwe życie emeryta
Tadeusz Frączek

GORZKI FINAŁ WÓJTOWANIA

Kierownictwo Akademii Spraw Wewnętrznych, czując zagrożenie, przyłączyło szkołę oficerską MO w Szczytnie i szkołę bezpieki w Legionowie do swej struktury jako wydziały zamiejscowe. Organy Milicji Obywatelskiej nie podlegały weryfikacji i gdybym w zeznaniu wskazał ten jeden rok tkwienia w strukturze ASW, to w Instytucie Pamięci Narodowej przełożono by moją teczkę personalną z półki na inną półkę i na tym by się skończyła cała zabawa. Przez zwykłą nieuwagę tego nie uczyniłem. Zostałem uznany kłamcą lustracyjnym i na trzy miesiące przed zakończeniem kadencji musiałem odejść z urzędu wójta. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Nie było to dla mnie wielce dokuczliwe wydarzenie, ponieważ miałem już serdecznie dość pracy na tym stanowisku. Uważałem, że ze swoim zastępcą Jarosławem Śmieciuchem zrobiliśmy przez te cztery lata wiele dobrego na niwie gospodarczej, czyniąc życie mieszkańców gminy łatwiejszym. Oczywiście należy tu uwypuklić pozytywny wkład wielu życzliwych nam ludzi. Jednego tylko pragnąłem – by mnie ludzie dobrze wspominali. Spotkałem się później z licznymi gestami potwierdzającymi pozytywny stosunek do mnie. Dzisiaj z podniesioną głową chodzę po wielu miejscowościach gminy. Zawsze starałem się, choćby najbiedniejszego człowieka, traktować z życzliwością i podmiotowo. Taki już mam wrodzony genotyp.

Odejście z gminy w takich a nie innych okolicznościach pozostawiło we mnie pewną dozę goryczy, bo nie takiego finału się spodziewałem. Czasem jednak życie bywa niesprawiedliwe. Skoro jednak dziś ludzie traktują mnie z życzliwością, to ostateczny rachunek nie jest taki zły.

MOJA RODZINA

Po odejściu ze stanowiska wójta zdecydowałem się nie podejmować żadnej aktywności zawodowej. Od tego czasu jestem na emeryturze. Uprawiam przydomową działkę, chodzę do lasu na grzyby i oddycham pełną piersią wolności. Życzę innym, aby czas emerytury spędzali tak, jak ja dzisiaj.

Teraz pozwolę sobie poddać charakterystyce członków mojej najbliższej rodziny. Po nieudanym pierwszym małżeństwie rozwiodłem się i pojąłem za żonę Krystynę z Polakowskich mieszkającą i pracującą w Szczytnie. Tym razem z wyborem życiowej towarzyszki trafiłem w dziesiątkę. Moja żona jest kobietą pracowitą, zaradną życiowo i mocno mnie kochającą. Dochowaliśmy się dwóch wspaniałych synów – starszego Marcina i młodszego Łukasza. Obaj ukończyli studia i doszli w życiu do dobrych rezultatów. Marcin pracuje w Akademii Policji w Szczytnie jako oficer dyżurny w stopniu nadkomisarza, zaś Łukasz w Warszawie w firmie ubezpieczeniowej. Mam wspaniałego wnuka Macieja ze strony Marcina. Uczy się obecnie w szkole średniej w Szczytnie.

Jeśli chodzi o moje siostry i brata, to i w ich przypadku los dobrze pokierował sprawami. Brat Andrzej, po ukończeniu technikum budowy dróg i mostów w Szczytnie, dostał się Wyższej Szkoły Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu. Nie dotrwał tam jednak do końca, bo nie mógł znieść panującego wówczas w wojsku „kapralizmu”. Polegało to na pastwieniu się silniejszych nad słabszymi. Po rezygnacji ze szkoły odbył zasadniczą służbę wojskową w Lublińcu. Po jej zakończeniu wrócił do Rańska i przejął gospodarstwo rolne po rodzicach. Dzisiaj on i jego żona są na emeryturze, a gospodarstwo przejął jego syn Witold. Andrzej ma jeszcze dwie córki - starszą Anię i młodszą Barbarę. Obie ukończyły uniwersytet w Olsztynie. Ania jest nauczycielką, a jej mąż pracuje w Sztabie Generalnym w Warszawie. Obecnie są na placówce w Turcji. Mają troje dzieci. Z kolei druga córka, Barbara, mieszka w Irlandii.

Moja najmłodsza siostra, jak już wspominałem, osiadła w Detroit w Stanach Zjednoczonych. Wraz z mężem Włodzimierzem jest już na emeryturze. Ma dwoje dzieci, które założyły rodziny i też mieszkają w Stanach. Z kolei siostra Irena mieszka w Warszawie, ma zamężną córkę Katarzynę, która ukończyła studia i ma dobrą pracę.

Cdn.

Tadeusz Frączek{/akeebasubs}