Reks, pies, który miesiącami błąkał się po Nowym Gizewie, a w styczniu został brutalnie pobity, okazał się wielkim szczęściarzem. Jego los poruszył wielu ludzi, dzięki czemu udało się zebrać środki na leczenie. Na tym nie koniec – w minioną sobotę, za sprawą wolontariuszki Sylwii Warczak – Gołaś, zwierzak trafił do adopcji.

Szczęśliwy finał dramatu Reksa
Wolontariuszka Sylwia Warczak – Gołaś pomogła znaleźć Reksowi nowy dom/fot. Facebook TOZ Szczytno

O Reksie, bezdomnym psie z Nowego Gizewa, pisaliśmy przed dwoma tygodniami. Przez blisko rok błąkał się on po podszczycieńskim osiedlu. Stronił od dorosłych, za to przepadał za dziećmi, które często odprowadzał do szkoły. Jedni mieszkańcy dokarmiali Reksa, inni przepędzali. Psiak był znany także członkiniom Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Podjęły one nawet próbę złapania czworonoga i dostarczenia go do schroniska, ale ten był sprytniejszy i nie dał się schwytać. Pod koniec stycznia Reks został brutalnie pobity. Ktoś próbował roztrzaskać mu głowę deską lub łopatą. Pies cudem uszedł z życiem, chowając się na jednej z posesji. Jej właściciel wezwał na pomoc członkinie TOZ, które zajęły się rannym zwierzęciem. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Reks trafił do szczycieńskiego schroniska, gdzie otrzymał fachową pomoc weterynaryjną. Los bezdomnego, skatowanego psa, poruszył wiele osób, które poznały jego historię za pośrednictwem mediów społecznościowych. W internecie ruszyła zbiórka na leczenie czworonoga. W zaledwie kilka dni udało się zebrać kwotę dwa razy większą niż zakładano. Reks przeszedł specjalistyczne badania w klinice w Kortowie, w tym dwie konsultacje neurologiczne. Wykonano mu również rezonans magnetyczny, który wykazał złamanie czaszki oraz krwiaki pourazowe. Na szczęście z każdym dniem pies odzyskiwał siły. Do wolontariuszki ze szczycieńskiego schroniska, Sylwii Warczak – Gołaś, zaczęło zgłaszać się wiele osób chcących adoptować Reksa. Ze względu na jego dotychczasowy, włóczęgowski tryb życia, wybór przyszłego opiekuna nie był łatwy. Wreszcie, w minioną sobotę, został zabrany ze schroniska przez panią Olę i jej męża. Zamieszka z nimi oraz ich psem wabiącym się Willow, z którym nawiązał już dobry kontakt. Jak mówi Sylwia Warczak – Gołaś, Reks, pomimo tego, co przeszedł, okazał się prawdziwą psią przylepą, która na pewno podbije serca swoich nowych opiekunów.

(ew){/akeebasubs}