Na placu Wolności, przy małym jeziorze, rozpoczęły się prace budowlane. Ekipa remontowa zrywa pokrywający nawierzchnię drogi asfalt, by następnie wyłożyć ją brukiem. W ten sposób zostanie jej przywrócony dawny wygląd. To spotyka się ze skrajnymi opiniami.
Jedni chwalą, inni nie szczędzą krytyki rozpoczętej kilkanaście dni temu inwestycji. Do tych ostatnich należy znany mieszkaniec Szczytna Janusz Jastrzębski, były radny i dyrektor Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalno-Mieszkaniowej. Postanowił podzielić się z nami swoją opinią.
- To, co wymyślił konserwator zabytków, nakazując miastu wyłożenie placu Wolności brukiem, jest bulwersujące - mówi pan Janusz. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
TRUDNO TO ZROZUMIEĆ
Wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk potwierdza, że przywracanie starobruku na placu Wolności jest wymogiem nałożonym przez konserwatora zabytków. To, jak nie ukrywa, pochłonęło o 1/3 więcej kosztów, w porównaniu do zastosowania masy bitumicznej czy kostki polbrukowaej, tak jak planowano pierwotnie. - Pierwszy taki przypadek pojawił się, gdy zamierzaliśmy remontować część ulicy Żeromskiego. Próbowaliśmy się odwoływać, jeździliśmy do Olsztyna, ale konserwator był nieugięty. Wyjął stare pocztówki, na których jak byk widniała droga z bruku – wspomina wiceburmistrz. Przyznaje, że nie jest przekonany do koncepcji konserwatora. - Może nie miałbym zastrzeżeń, gdyby ten zamysł dotyczący remontu bocznych uliczek obowiązywał od początku, czyli co najmniej od 15 lat. Wtedy miałoby to jakiś sens. Byłoby przynajmniej jednolite. A tak część ulic przy jeziorze, np. Jeziorną, czy Słowackiego wyłożyliśmy polbrukiem, a teraz mamy stosować starobruk. Trudno mi to zrozumieć.
(o){/akeebasubs}
