Dzisiaj mam ochotę napisać kilka słów o satyrycznym magazynie telewizji TVN 24 „Szkło kontaktowe”.

Jest ku temu okazja, bowiem audycja ta świętowała niedawno piętnastolecie swojego istnienia na antenie. Od piętnastu lat tematem żartów „Szkła kontaktowego” jest polityka i ludzie z nią związani. Piętnaście lat minęło i jakoś poprzednim władzom „Szkło kontaktowe” nie przeszkadzało. Dzisiaj wciąż słyszę, w środkach masowego przekazu (ale nie w TVN), że to audycja antypisowska.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Mam wrażenie, że rozsadnikiem takiej teorii jest aktualny minister kultury Piotr Gliński. Skądinąd pan Gliński jest zupełnie wyjątkowym macherem od kultury i sztuki. Facet, w mojej opinii, całkowicie pozbawiony artystycznej wrażliwości, a także, co jest nieodłączną jej cechą, poczucia humoru. I taki gość decyduje o relacjach między artystami. Przecież on ich w ogóle nie rozumie. To po prostu wykracza poza intelektualne możliwości pana ministra.

Dobra, zostawmy pana ministra i wróćmy do telewizyjnej satyry. Jakoś tak rok, czy dwa lata temu pisałem o fenomenie kabaretowego programu „Ucho prezesa”. Wówczas nikt nie czepiał się z powodu antyrządowej satyry programu. Może dlatego, że pan prezes (ten najważniejszy) jakoś nigdy nie powiedział złego słowa o audycji, której był bohaterem. Podobnie jak poprzednio o „Uchu prezesa”, tak i dzisiaj zamierzam napisać o kolejnym, znakomitym, satyrycznym programie telewizyjnym „Szkło kontaktowe”. Nie o jego politycznej wymowie, ale o wybitnych, artystycznych i intelektualnych walorach owej audycji.

Piętnaście lat temu rozpoczął ów program Grzegorz Miecugow. Miałem niegdyś okazję poznać tatusia pana Grzegorza. Słynnego krakowskiego artystę (pisarza, dziennikarza, autora tekstów kabaretu „Jama Michalikowa”) Miecugowa Brunona. To dopiero była barwna postać z kręgów krakowskiej bohemy! No i proszę, po latach, syn Brunona całkowicie zdominował popularnością swojego słynnego ojca. Dziś już niestety pan Grzegorz nie żyje, ale jego audycja wciąż święci tryumfy.

Jak wygląda i na czym polega codzienna, godzinna emisja „Szkła kontaktowego” każdy widzi. Oczywiście ten każdy, kto chce ją oglądać. Nie będę zatem pisał o wątpliwej scenografii, czy też głupawej czołówce programu, która akurat mnie zdecydowanie razi. Ale wymieniona strona wizualna audycji nie jest jego stroną najważniejszą. Najważniejsi są ludzie, którzy tę audycję tworzą. Fenomenalnie dobrane pary dyskutantów. O nich chcę trochę napisać, bo uważam, że jest to medialna śmietanka towarzyska, której inteligencja, podparta wyrafinowanym poczuciem humoru, potrafiła stworzyć zabawne, a przy tym mądre dyskusyjne forum. Wspólnie z telewidzami, którzy telefonują do studia.

Pierwszym, lub jednym z pierwszych partnerów Miecugowa był Krzysztof Daukszewicz. Piętnaście lat temu bardzo popularny kabareciarz, a i dzisiaj wciąż w znakomitej formie. Co tu pisać. Wszyscy go znamy. Nasz człowiek. Później pojawiali się inni. Nie sposób wymienić wszystkich, ale chcę zwrócić uwagę na kilka niezwykle interesujących postaci. Od dziesięciu lat jednym z komentatorów jest dziennikarz Jerzy Iwaszkiewicz. Popularny Iwaszko ma dzisiaj 85 lat (!), a w jakiej znakomitej jest formie intelektualnej. Zresztą fizycznej także. Pewnie dlatego, że to zapalony żeglarz związany z Mazurami (Mikołajki, Giżycko). Wciąż czynny sportowo. Znacznie młodszym dziadkiem, ale za to występującym w audycji od początku istnienia jest Marek Przybylik. Pozwalam sobie na określenie dziadek, ponieważ wiem, że nie obrazi się. Od lat znamy się prywatnie. Marek to znakomity dziennikarz. Niegdysiejszy naczelny redaktor tygodników „Szpilki”, a także „Antena”. Ponadto radiowiec, a nawet samorządowiec. W kręgach towarzyskich znany z dowcipnych komentarzy. Król wszelakiej zabawy. No, ale „dziadek Marek”, to młodzik przy takim Iwaszko. Marek ma zaledwie 74 lata. No a teraz wymienię tych nieco młodszych, nie mniej równie wspaniałych. Spokojny i opanowany Wojciech Zimiński. Dziennikarz, radiowiec, a także scenarzysta filmowy, absolwent łódzkiej szkoły filmowej. Obecnie ma lat 58. Kolejny, nieco starszy od Zimińskiego komentator, to Henryk Sawka lat 62. Rysownik. Laureat niezliczonej ilości nagród. On i Andrzej Mleczko, to według mnie najwięksi polscy współcześni satyrycy-plastycy. Pośród gwiazd programu trudno nie wymienić Artura Andrusa. Aktora, poety, kabaretowca, radiowca, autora tekstów. To jeden ze ścisłej czołówki ogólnopolskich tuzów kabaretowej satyry. Z pokolenia nieco młodszego - 49 lat. Kończy mi się strona w „Kurku”, zatem jeszcze dwie osoby. Tomasz Jachimek. Lat 47. Kabaretowiec, także pisarz. Wciąż na topie. W czasach, kiedy program III Polskiego Radia miał jeszcze wysoką rangę (dzisiaj to nędza i ruina) Jachimek był jego gwiazdą. Jest jeszcze kilka znakomitych nazwisk, twórców audycji, ale muszę kończyć, zatem wymienię tylko imponująco inteligentną Katarzynę Kasię. Panią doktor filozofii (Uniwersytet Warszawski). Obecnie Prodziekana Wydziału Zarządzania Kulturą Wizualną warszawskiej ASP.

Staram się oglądać różne stacje telewizyjne. Także te rządowe. Obserwuję jak konkurencja usiłuje zdominować popularny program TVN 24 własnymi pomysłami na podobne audycje. Raczej bezskutecznie. Po prostu kadra nie ta. Ale też trudno sobie wyobrazić, że jakikolwiek konkurent potrafiłby zmontować aż tak profesjonalną ekipę, jak wspomniani przeze mnie twórcy. A przecież nie wszystkich zdołałem wymienić. Przypominam, że nie ma to nic wspólnego z sympatią, czy antypatią dla politycznych partii. „Szkło kontaktowe” działa już piętnaście lat i jak każdy przyzwoity polityczny kabaret atakuje przede wszystkim tych, którzy aktualnie trzymają władzę. Tak samo było, kiedy rozpoczynali działalność. Normalka. Natomiast ważne jest jak to robią. „Dla mnie bomba” - jak mawiał dawny supermistrz kabaretu Jerzy Dobrowolski.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}